Giełdowy dom maklerski — zachowując wszelkie proporcje — rzuca rękawicę znanemu inwestorowi. Na bank.
IDMSA, jedyny na giełdzie reprezentant domów maklerskich, miał w ubiegłym roku zarobić 28,5 mln zł. I zarobił. W tym chce zdecydowanie więcej.
— Obiecaliśmy inwestorom wzrost wyniku o 40-50 proc. rocznie. Zamierzamy dotrzymać słowa — mówi Grzegorz Leszczyński, prezes DM IDMSA.
Nie chce precyzować kwoty i nie jest pewien, czy poda prognozę wyników, bo w ubiegłym roku spółka podnosiła ją kilka razy. Jednak jeśli obietnica zostanie spełniona, to IDMSA zarobi ponad 40 mln zł. Kwota nie uwzględnia wyników spółek zależnych. Na przykład w 2006 r. Electus, spółka, którą IDMSA włączył do grupy na początku tego roku, zarobił 16,5 mln zł także ma osiągnąć dynamiczny wzrost.
— W ciągu maksymalnie 2 lat zakończymy proces konsolidacji 100 proc. Electusa. Natomiast zgodnie z zapisami prospektu emisyjnego IDMSA, naszym akcjonariuszom zaproponujemy wypłatę 20 proc. zysku. Liczymy jednak na ich odmowę. Mamy nadzieję, że podobnie jak w ubiegłym roku, zdecydują o pozostawieniu zysku na rozwój grupy — przyznaje Grzegorz Leszczyński.
Do banku samodzielnie
To może jednak nie wystarczyć na realizację planów, ale nie zostały jeszcze podjęte decyzje ani w sprawie emisji akcji, ani innej formy uzyskania kapitału. Wiele zależy od zakresu działań grupy, która w planach na ten rok miała m.in. przejęcie banku.
— Teraz jesteśmy bliżsi koncepcji samodzielnego wystąpienia o licencję bankową. Nie wykluczamy, że zrobimy to jeszcze w tym półroczu, co dałoby szansę na uruchomienie banku w ciągu roku — twierdzi Grzegorz Leszczyński.
Prowadzone są rozmowy z inwestorem, który może dać doświadczenie w otwieraniu banku i zgodziłby się na mniejszościowy udział. Prawdopodobnie jest to któryś z funduszy private equity.
— Bank oferowałby usługi typu private banking dla bardziej zamożnych klientów — kredyty na zakup akcji, obligacji i innych produktów inwestycyjnych, kredyty pod zastaw produktów inwestycyjnych, finansował przejęcia i wspomagał fuzje, a także oferował produkty dla służby zdrowia, czyli wspierał rozwój Electusa — wylicza Grzegorz Leszczyński.
Rosnąć, rosnąć, rosnąć
Oznacza to, że w dużej części bank IDMSA może konkurować z Noble Bankiem z grupy Getin Holding, którą dowodzi Leszek Czarnecki.
— Pierwszym specjalizującym się bankiem w tym obszarze jest niewątpliwie Noble Bank. Naszym zdaniem, ten segment nie jest jeszcze w pełni odkryty. To prawda, w pewnych segmentach chcemy brać przykład z pana Czarneckiego — potwierdza Grzegorz Leszczyński.
IDMSA chce też wzmocnić spółki grupy. Electusa, który specjalizuje się w finansowaniu zobowiązań służby zdrowia, czekają drobne porządki.
— Stopniowo chcemy pozbyć się z jego aktywów części deweloperskiej oraz firmy zajmującej się porządkami w szpitalach. Ma skoncentrować się na finansowaniu służby zdrowia i wierzytelności zabezpieczonych hipoteką, bo to dwa bardzo perspektywiczne rynki, na których konkurencja nadal jest niewielka — twierdzi Grzegorz Leszczyński.
Zadaniem przejętego w ubiegłym roku Górnośląskiego TFI jest rosnąć, rosnąć i jeszcze raz rosnąć. Jego aktywa za ubiegły rok wyniosły około 300 mln zł.
— Będziemy zadowoleni, gdy Górnośląski TFI zdobędzie aktywa wartości 1 mld zł i znajdzie się wśrod średnich funduszy — mówi Grzegorz Leszczyński.
Wierzy po cichu, że jest to realne jeszcze w tym roku.
Wyprawa kijowska
Realne jest też wejście IDMSA na rynek ukraiński.
— Szukamy możliwości zainwestowania na tym rynku. Rozważamy budowę na nim struktury podobnej jak w Polsce — skoncentrowanej na obrocie papierami wartościowymi, wprowadzaniu akcji spółek na giełdę, doradztwie przy fuzjach i przejęciach, sprzedaży jednostek funduszy, a niewykluczone, że także na private bankingu — mówi Grzegorz Leszczyński.
Chce także, by z czasem do obrotu publicznego weszły akcje spółek jego grupy — TFI i Electusa. To znów zbliża IDMSA do strategii Getin Holdingu, który startuje na Ukrainie i planuje debiuty akcji kolejnych swoich spółek na GPW.