Im później w cyklu rozwoju systemu diagnostycznego następuje jego sprzedaż na rzecz globalnego gracza, tym cena możliwa do uzyskania jest wyższa — mówił w grudniu w PB prof. Piotr Garstecki, prezes i znaczący akcjonariusz giełdowego Scope Fluidics. Kierowana przez niego firma jest na zaawansowanym etapie prac nad urządzeniem diagnostycznym Bacteromic wraz z panelami testowymi do oceny poziomu antybiotykooporności różnych bakterii. W tym tygodniu ogłosiła aktualizację celów dla tego projektu na ten i przyszły rok.
Szybkie testy, wolniejsza certyfikacja
Scope postanowił skoncentrować się na rozwoju, certyfikacji i komercjalizacji dwóch szybkich wersji paneli testowych (tzw. panele Fast). W przypadku pierwszej certyfikacja europejska pozwalająca na wprowadzenie paneli na rynek jest oczekiwana w połowie tego roku, a amerykańska w połowie przyszłego.
W przypadku drugiej certyfikacja europejska może „wymagać więcej czasu, niż zakładano” z powodu konieczności pozyskania odpowiedniej liczby próbek klinicznych. W Europie powinno do niej dojść do końca 2027 r., a nie — jak wcześniej zapowiadała spółka — w połowie przyszłego roku. W USA dojdzie do tego później, spółka nie deklaruje jeszcze kiedy.
Spółka nie będzie dalej rozwijać podstawowej wersji panelu testowego, która certyfikację europejską już uzyskała. Zamierza jednak w tym roku rozpocząć sprzedaż urządzenia (wraz z panelami) na wybranych rynkach.
— Certyfikacja potwierdza dojrzałość systemu Bacteromic w oczach potencjalnych partnerów biznesowych. Zespół na bieżąco analizuje zapotrzebowanie rynku oraz optymalne ścieżki rozwoju naszych produktów. Koncentrujemy się na rozwiązaniach odpowiadających na rosnące zapotrzebowanie laboratoriów na szybkie i wiarygodne wyniki, dlatego rozwój paneli kompatybilnych z oprogramowaniem Fast traktujemy priorytetowo. Równolegle realizujemy plan budowy własnych mocy produkcyjnych i rozpoczynamy działania sprzedażowe. Wierzymy, że obrany kierunek pozwoli nam sprawnie przejść przez kolejne kluczowe procesy certyfikacyjne w Europie i Stanach Zjednoczonych oraz skutecznie przeprowadzić komercjalizację — mówi teraz Piotr Garstecki cytowany w komunikacie spółki.
Bez rozwodnienia
Na aktualizację planów rynek zareagował wstrzemięźliwie. Na początku wtorkowej sesji na GPW kurs Scope Fluidics spadał o prawie 2 proc.
— Spółka już od jakiegoś czasu mówiła, że docelowym produktem są szybkie wersje paneli testowych. Jeśli chodzi o zakładane terminy certyfikacji, to mniejsza wersja szybkiego panelu ma być zarejestrowana zgodnie z harmonogramem, który już wcześniej zadeklarowano. Większą zmianą jest to, że w USA nie będzie rejestracji podstawowej wersji panelu szybkiego, lecz od razu wersji większej, do tej pory oznaczonej jako Max — mówi Łukasz Kosiarski, analityk Ipopemy.
Na opracowanie Bacteromika polska spółka wydała do tej pory nieco ponad 23 mln USD, z czego kilkanaście procent pochodziło z dotacji, a reszta od inwestorów i wpływów ze sprzedaży systemu PCR|One, czyli pierwszego skomercjalizowanego urządzenia Scope Fluidics. Amerykańska grupa BioRad w ramach transakcji uzgodnionej w 2022 r. zapłaciła za nie 100 mln USD z góry, a w 2024 r. dodatkowe 30 mln USD.
W październiku Scope pozyskało ponad 60 mln zł z emisji akcji, a dodatkowo na koniec września miało w gotówce ponad 80 mln zł. Przy okazji aktualizacji planu dla Bacteromika poinformowało, że nie zamierza korzystać z finansowania w postaci venture debt (długu wymienialnego na akcje) od Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) w wysokości do 15 mln EUR. We wrześniu spółka informowała, że komitet inwestycyjny EBI udzielił wstępnej zgody na udzielenie takiego finansowania.
— W sytuacji gdy spółka ma wystarczający poziom gotówki do realizacji celów w średnim terminie, rezygnacja z tego finansowania docelowo pozytywnie wpływa na wycenę, bo nie trzeba uwzględniać potencjalnego rozwodnienia akcjonariuszy i kosztów finansowych — mówi Łukasz Kosiarski.
Komercyjny potencjał
Przedstawiciele Scope w rozmowie z PB podkreślali, że silna pozycja gotówkowa ułatwia negocjacje z potencjalnym nabywcą Bacteromika. Już w końcówce ubiegłego roku wskazywali również, że szybkie panele testowe mają duży potencjał rynkowy.
Według prezesa Scope Fluidics mniej więcej dekadę temu w branży rozpoczął się wyścig o to, kto będzie testował szybciej, zwłaszcza próbki od pacjentów z zakażeniami krwi, zgarniając tym samym premię i marżę w stosunku do dostępnych już wolniejszych metod.
W tym wyścigu kilka firm poległo, np. amerykański Accelerate Diagnostics, który w szczytowym momencie był wyceniany na ponad 1 mld USD, a w ubiegłym roku złożył wniosek o upadłość, czy firma Selux z Bostonu, która pozyskała od inwestorów około 200 mln USD. Okazało się bowiem, że szpitale i ubezpieczyciele nie są w stanie płacić wysokiej premii za szybkość, podczas gdy koszty wytworzenia paneli testowych nowej generacji były zazwyczaj bardzo wysokie.
— My na szczęście tego problemu nie mamy — Bacteromic od początku projektowany był jako system tani w produkcji — zapewniał Piotr Garstecki.
