SEB: Proponujemy dobrą cenę za akcję BOŚ

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 2005-09-22 22:20

Skandynawski SEB (Skandinaviska Enskilden Banken) broni swojej oferty na akcje BOŚ. Szwedzki inwestor uważa, że cena na poziomie 73 zł za akcję jest atrakcyjna dla inwestorów i nie zgadza się z komentarzami polityków, którzy są przeciwnego zdania.

Skandynawski SEB (Skandinaviska Enskilden Banken) broni swojej oferty na akcje BOŚ. Szwedzki inwestor uważa, że cena na poziomie 73 zł za akcję jest atrakcyjna dla inwestorów i nie zgadza się z komentarzami polityków, którzy są przeciwnego zdania.

- Uważamy, że cena oferowana przez SEB jest wysoka, zważywszy na historię akcji na rynku i wobec wyników i perspektyw BOŚ – uważa Mats Kjaer, wiceprezes SEB ds. Bankowości w Europie Wschodniej.

- W momencie ogłoszenia wezwania, cena ta stanowiła 35-procentową premię w stosunku do średniej ceny zamknięcia akcji BOŚ na warszawskiej giełdzie z poprzednich trzech miesięcy. Oferowana cena jest 1.6 razy większa od wartości księgowej BOŚ z końca 2004 roku (wskaźnik C/WK) oraz 26 razy większa niż dochody z akcji osiągnięte w 2004 r (wskaźnik C/Z) – uzasadnia SEB w komunikacie.

12 września szwedzki bank wezwał do sprzedaży 6 mln 955 tys. 45 akcji Banku Ochrony Środowiska, stanowiących 52,69 proc. kapitału zakładowego i głosów na WZA, po 73 zł za akcję. Zapisy w wezwaniu rozpoczęły się 19 września i mają się zakończyć 14 października.

Grupa SEB  jest głównym udziałowcem BOŚ i posiada obecnie 47,04 proc. akcji banku. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚ) ma 44,35 proc. akcji banku, a właścicielami pozostałych są wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i akcjonariusze indywidualni.

Kluczowe dla wezwania są decyzje Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i wojewódzkich funduszy, gdyż w obrocie wolnym jest mniej niż 3 proc. akcji BOŚ. Tu jednak szanse są niewielkie, gdyż szef resortu ochrony środowiska Tomasz Podgajniak nie wyda Narodowemu i Wojewódzkim Funduszom Ochrony Środowiska zgody na sprzedaż akcji polskiego banku.  Minister w wypowiedzi dla Polsatu powiedział, że decyzję o sprzedaży BOŚ pozostawi swoim następcom. Stwierdził, że konsultował kwestię ewentualnej ceny z analitykami i uznał, że akcje banku można sprzedać za około 120 zł, a nie - jak proponuje SEB — po 73 zł. Uważa, że po tej cenie to narodowy fundusz może odkupić akcje od SEB .

Podgajniak poinformował, że wezwanie do sprzedaży akcji przez SEB jest analizowane, a wyniki analiz zostaną przekazane następnemu ministrowi ochrony środowiska.

- W obecnej sytuacji przed wyborami było to ogłoszenie niefortunne i poinformowaliśmy o tym szwedzkiego partnera – powiedział minister.

-  Niektóre podnoszone kwoty przekraczają według nas obiektywnie uzasadniony poziom. Szanujemy prawo każdego z inwestorów do indywidualnej oceny czy oferta jest dla niego korzystna. Obawiamy się jednak, że z powodu braku wiarygodnej, niezależnej,  dostępnej publicznie analizy warunków oferty, takie komentarze mogą celowo bądź nie zamierzenie wprowadzić rynek w błąd – komentuje takie wyceny SEB.

Według szwedzkiego inwestora,  realizacja zadań związanych z ochroną środowiska, czy to zlecanych przez spółki państwowe, czy też prywatne, będzie możliwa tylko wówczas, gdy BOŚ pokaże, że   jest najbardziej konkurencyjnym potencjalnym partnerem biznesowym w tego typu projektach. Aby tego dowieść, bank musi mieć dostęp do dodatkowego kapitału i środków, jak również do ponadprzeciętnego know-how w zakresie project finance.- Dopiero integracja banku z międzynarodową grupą SEB, może zapewnić mu dostęp do wszystkich niezbędnych zasobów – uważają Szwedzi.

Pod znakiem zapytania stoi też decyzja nowego rządu. Jeden z potencjalnych koalicjantów, Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za utrzymaniem polskiej kontroli nad Bankiem Ochrony Środowiska. PiS zaapelował już do funduszy ochrony środowiska, aby nie odpowiadały na wezwanie SEB.

DA