Wzrost przychodów o 123 proc. do 265,3 mln zł i zysk netto skaczący z 0,12 mln zł do 14,35 mln zł – pierwsze trzy kwartały tego roku to dla Seco/Warwick nieustanne żniwa.
Giełdowa spółka, która produkuje i sprzedaje na całym świecie piece do obróbki cieplnej metali, korzysta z dobrodziejstw restrukturyzacji – i z portfelu zamówień Retechu, który wykupiła w całości pod koniec ubiegłego roku.
- Z poprzedniego kryzysu wyszliśmy właściwie bez szwanku, poradziliśmy sobie ze spadkiem przychodów. Teraz – choć nasza kondycja wciąż jest w dużej mierze zależna od rynków finansowych – sytuacja w naszej branży jest stabilna, a trwające od roku ożywienie nie słabnie – mówi Leszek Przybysz, prezes Seco/Warwick.
Dziś wartość portfela zamówień grupy (głównie na piece topialne, atmosferyczne i próżniowe) sięga 240 mln zł, z czego produkujący piece topialne Retech zapewnia 101 mln zł. Konsolidowana od tego roku w wynikach grupy spółka wypracowuje ok. 30 proc. przychodów i zysków Seco/Warwick.
Według prezesa Przybysza, w najbliższym czasie sporych zamówień można spodziewać się ze strony branży lotniczej (m.in. od producentów silników). Seco/Warwick przymierza się też do podboju nowych rynków.
- Zapowiadana od dawna duża inwestycja w Brazylii jest coraz bliżej realizacji. Osiągnęliśmy już wstępne porozumienie, teraz trwa due dilligence. Chcielibyśmy zamknąć transakcję na przełomie roku – zapowiada Leszek Przybysz.
Od lipca działa też spółka zależna Seco/Warwick w Niemczech, która pierwsze kontrakty ma podpisać jeszcze w tym roku. W Chinach producent pieców ma zamiar walczyć o kontrakty dla branży jądrowej, a jednocześnie chce wytoczyć proces byłemu partnerowi biznesowemu, który zalega z płatnością 0,4 mln USD.