Po burzliwej debacie Sejm odrzucił projekt nowelizacji ustawy o NBP, którego prezesem jest Leszek Balcerowicz. Niewielka liczba głosów zadecydowała, że ustawowy cel działalności oraz zarobki kierownictwa banku i członków RPP pozostały bez zmian. Wprowadzenie pierwszej z tych zmian de facto podporządkowałoby NBP decyzjom rządu.
Wcześniej posłowie przyjęli do projektu noweli ustawy o NBP wniosek mniejszości, który przewidywał, że celem działania NBP ma być dbanie o wartość polskiego pieniądza, a przy realizacji tego celu NBP ma wspierać politykę gospodarczą rządu. Powstały jednak obawy, że jest to niezgodne z Konstytucją RP. Przeciwko takim zmianom wypowiedział się także premier Jerzy Buzek i Jarosław Bauc, minister finansów. Posłowie prawicy dali się przekonać, że przyszły rząd, w którym raczej nie zasiądą, wpływałby w ten sposób na politykę monetarną państwa. Podstawowym celem NBP jest zatem nadal "utrzymanie stabilnego poziomu cen przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP."
Odrzucając projekt ustawy, posłowie anulowali także wcześniejszą poprawkę do nowelizacji zmniejszającą wynagrodzenia prezesa i wiceprezesów NBP oraz członków RPP. Wprowadzenie zmian obcięłoby o połowę wynagrodzenia władz monetarnych w Polsce. W czwartek NBP podał, że średnie miesięczne wynagrodzenie członka RPP w 2000r. wyniosło 25,8 tys. zł brutto, a pensja Leszka Balcerowicza sięga 45 tys. zł.
- Oczywiście negatywnie oceniam tę decyzję, ale w tej chwili powstrzymuję się od snucia planów na przyszłość. Co do dalszych kroków, to za parę dni - powiedział PAP Dariusz Rosati, członek RPP.
W bardziej podniosłym tonie wypowiadała się Wiesława Ziółkowska.
- Przyjmując stanowisko członka RPP przyjmowałam je jako służbę dla państwa, bez patrzenia na to ile będę zarabiała - wyjaśniła.
Komentarz Leszka Balcerowicza znajdziesz tutaj.
ONO