Wczoraj odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o następcy PAIiZ. Opozycja nie zostawia na nim suchej nitki.
Czwarty w ostatnich latach projekt o Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji (PAHiI), która w przyszłym roku ma zastąpić Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych, wczoraj był czytany w Sejmie.
— Niestety, powiela on wszystkie błędy poprzedników i wprowadza wiele złych rozwiązań — uważa Adam Szejnfeld z PO.
Lista błędów
Poseł ma sporo zarzutów.
— Projekt nie włącza w działania wszystkich państwowych instytucji, więc nadal będziemy mieć do czynienia z marnotrawstwem pieniędzy i energii. Brakuje zapisów o kontroli wykonywania zadań i wykorzystania środków. Prezesa PAHiI ma powoływać premier z pominięciem konkursu, co nasuwa podejrzenie o zamiar jej upolitycznienia. Dlaczego przewodniczącym rady agencji ma być przedstawiciel premiera, a nie ministra gospodarki? Zapisy o zagranicznych oddziałach PAHiI są lakoniczne — wylicza Adam Szejnfeld.
Popiera go Jacek Piechota z SLD.
— W projekcie podoba mi się jedna rzecz: że jest. Organizacje przedsiębiorców nie będą mieć wpływu na agencję, podobnie jak minister gospodarki, który nie mianuje nawet wiceprezesów. Nie rozumiem, co oznacza sformułowanie „promocja polskiej gospodarki za granicą we współpracy z instytucjami państwowymi”. Ustawa nie precyzuje poziomu wynagrodzeń pracowników PAHiI. Jeśli zostaną zrównane ze średnią i resortową, odejdą ostatni dobrzy pracownicy. A nawet najlepsza ustawa bez dobrze przygotowanych ludzi jest jak dawanie małpie brzytwy — uważa Jacek Piechota.
Tylko spokojnie
— Od tego jest komisja, żeby uzgodnić wspólne stanowisko —uspokaja Ryszard Wawryniewicz, szef podkomisji stałej do spraw bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce, dla której ustawa o PAHiI będzie pierwszym zadaniem.
Losy ustawy o agencji sięgają 2002 r., gdy powstał projekt Pro Polonia, który rząd wycofał po tym, jak skrytykowali go posłowie. Następny projekt znikł i dopiero kolejnym Sejm zajął się w 2004 r. W maju 2005 r. prace nad nim zakończyła sejmowa podkomisja pod przewodnictwem Adama Szejnfelda. Z rządowego projektu nie pozostała nawet nazwa.
— Trudno zrozumieć, dlaczego nie skorzystano z tego dorobku —mówi Adam Szejnfeld.
Co dalej
Rząd przygotował też dwa kolejne akty ważne dla inwestorów.
— Nowelizacja ustawy o specjalnych strefach jest obecnie w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Myślę, że trafi do Sejmu za dwa tygodnie — uważa Ryszard Wawryniewicz.
To ważny dokument, bo pula terenów przewidziana w ustawie o strefach już się skończyła.
Ryszard Wawryniewicz jest optymistą, jeśli idzie o ustawę o systemie zachęt inwestycyjnych.
— Trafi do Sejmu w drugiej połowie czerwca — uważa poseł PiS.
— To pobożne życzenia. Projekt jest na bardzo wstępnym etapie — usłyszeliśmy w Ministerstwie Gospodarki.
— Prace się przeciągają. Zamierzam porozmawiać o tym z premierem — zapowiada Ryszard Wawryniewicz.