Wczoraj w USA była bardzo ciekawa sesja. Początek był bardzo dobry, a potem zaczęły się problemy. Jednak tylko na NYSE, bo NASDAQ nadal rósł. Dane makro były zróżnicowane. PKB w pierwszym kwartale zweryfikowano w górę, ale tylko do wartości prognozowanej, czyli niewiele. Dane z rynku pracy były nadal złe. Widać, że jeśli nawet jest jakieś ożywienie to nie powoduje zwiększenia zatrudnienia. A jeśli bezrobocie rośnie, to konsument mniej wydaje. Z tego powodu gwałtownie zaczął tracić dolar i spadła rentowność obligacji – inwestorzy mają nadzieję, że Fed obniży stopy procentowe. Wydawało się, że droga do korekty jest otwarta. Ale rynek przez długi czas był odporny. DJIA spadał, a szeroki rynek mierzony przez S&P 500 nie zachwycał, ale na NASDAQ trwały wzrosty. To kolejny objaw irracjonalnego kupowania akcji w obawie, że rynek ucieknie. W takiej sytuacji trudno przewidzieć, kiedy wzrost się załamie. Jednak ostatnia godzina była słaba, mimo że NASDAQ ocalił wzrost. Na wykresach powstały następne ostrzeżenia, że koniec hossy może być blisko.
Wczoraj w większej części Europy był dzień świąteczny, ale niektóre giełdy działały. Obroty były niewielkie, ale optymizm nadal się utrzymywał. Nie wykluczam, że to już był początek gry pod obniżkę stóp. Być może korekta na euro też poprawiała nastroje, ale pod koniec sesji, kiedy dolar zaczął słabnąć wzrosty indeksów zmniejszyły się do rozmiarów symbolicznych, a niemiecki XETRA DAX nawet spadł. Dzisiaj kierunek indeksom nadadzą dane makro z USA.
Rano dowiemy się, jakie było w kwietniu bezrobocie we Francji (prognoza: 9,3 proc.). Inwestorzy będą jednak czekali przede wszystkim na dane z USA. O 14.30 dotrze raport o tym jak Amerykanie wydawali (prognoza: +0,1 proc.) i zarabiali (bez zmian) w kwietniu. Dobre dane o wydatkach zwiększą optymizm. Gorsze niekoniecznie wywołają wyprzedaż – chodzi o okres tuż po wojnie. Około 15.45 Uniwersytet Michigan poda swój indeks majowego nastroju (prognoza 93 pkt.). To tylko weryfikacja danych z połowy miesiąca, ale znaczna poprawa pomoże rynkowi akcji. Wydaje się mało prawdopodobne, żeby było inaczej. W końcu o 16.00 na rynek dotrze indeks PMI Chicago (prognoza 49 pkt.) sygnalizujący stan gospodarki w tym regionie. Przekroczenie 50 pkt. przyjęte zostałoby z entuzjazmem. U nas o tej samej porze zostanie podany deficyt obrotów bieżących (uśredniona prognoza 295 mln euro). Jak zwykle najbardziej ważne jest czy nadal rośnie eksport i czy import potwierdza trwanie ożywienia gospodarczego.
Na naszym rynku nastąpiła próba przełamanie szczytów, ale przebijanie szczytu nie może odbywać się za pomocą podciągania indeksu małymi transakcjami. Można go jedynie naruszyć. Bezruch z kilkoma spółkami (banki plus KGHM i PKN), na których jest wyraźne ożywienie, nie jest sygnałem mówiącym, że rynek przekonująco pokona ważne opory. Musi dynamicznie rosnąć obrót, a ilość spółek w grze musi być duża, żeby prawdopodobieństwo sensownego przełamania było bliskie jedności. Do tego potrzebna jest pomoc rynków zagranicznych i to nie jednosesyjna. Zarządzający funduszami musza uwierzyć, że wzrosty utrzymają się chociaż przez tydzień.
W krótkim terminie, są jednak nadal szanse na wzrosty indeksów. Przecena TPSA powinna się kończyć. Agora nadal powinna sięgnąć 50,50 zł. KGHM otwiera nowy rozdział, a zakres wzrostu jest naprawdę duży. Pekao ma jeszcze trochę miejsca do minimalnego wzrostu wynikającego z formacji RGR. Zdaję sobie sprawę z tego, że na naszym rynku jest wyjątkowo dużo fałszywych sygnałów technicznych, ale trudno uwierzyć, że na wszystkich wymienionych spółkach są fałszywe sygnały. Dzisiaj rozpoczniemy od spadku, ale dopiero druga część sesji będzie miała istotne znaczenie. Dane makro z USA ustalą kierunek indeksów również u nas, ale w mniejszym stopniu będą na rynek działały ze względu na czas podawania tych najważniejszych raportów.