Według danych PwC, liczba osób powyżej 65. roku życia w ciągu 20 lat wzrośnie o około 3 mln, czyli do 8,5 mln osób. Starzejące się społeczeństwo to rosnący problem nie tylko dla gospodarki i systemu emerytalnego, ale również lokalnych władz. Sprawy we własne ręce postanowił wziąć samorząd Rybnika. Z myślą o najstarszych w centrum miasta chce wybudować miasteczko dla seniorów. Nad założeniami projektu pracuje Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej (KIGS).

— Miasto przygotowuje zabudowę kwartału ulic w centrum miasta. Na wyznaczonej działce mają powstać m.in. tzw. mieszkania serwisowane dla seniorów, dom opieki dziennej dla osób starszych, placówka medyczna, ponadto będą świadczone usługi towarzyszące — mówi Marzena Rudnicka, prezes KIGS.
Podkreśla, że wyznaczona część miasta nie będzie zamknięta na osoby młode. Przeciwnie, partnerom projektu zależy na współpracy międzypokoleniowej. Trwają prace nad założeniami inwestycji. Po ich przyjęciu prywatni inwestorzy otrzymają zaproszenia. Ich zadaniem będzie nie tylko budowa, ale również późniejsze prowadzenie przedsięwzięcia. Biorąc pod uwagę, że w grę wchodzi budowa mieszkań, ośrodka opieki i placówki medycznej, a później zarządzanie nimi, rekomendowane będą konsorcja.
— Inwestycja będzie kosztowała kilkadziesiąt milionów złotych — szacuje Marzena Rudnicka.
Za krótka kołdra
W przypadku opieki długoterminowej problemem nie jest jednak finansowanie inwestycji (bo zainteresowanych inwestorów jest długa lista), ale samych świadczeń. Obecnie publiczne finansowanie jest ograniczone, a z prywatnej kieszeni za usługę są w stanie zapłacić nieliczni. Prezes KIGS informuje, że w przypadku Rybnika rozważana jest partycypacja seniora, jego rodziny oraz samorządu.
— Będziemy analizowali różne modele finansowania — inwestycji i usług — zaznacza Marzena Rudnicka. Jeśli chodzi o prywatnych medycznych inwestorów, część z nich inwestuje w opiekę długoterminową, ale na rynku komercyjnym. Adam Rozwadowski, prezes Enel- Medu, zwraca uwagę, że przy obecnej wycenie świadczenia przez publicznego płatnika prywatna placówka nie jest w stanie zapewnić wysokiej jakości usług. — Z tego powodu do czasu zmian w wycenach Enel-Med będzie się rozwijał na rynku prywatnym — mówi Adam Rozwadowski.
Spółka giełdowa ma już na koncie inwestycję w tym obszarze. Podpisała umowę w sprawie przejęcia Jovimedu, ośrodka opiekuńczo-rehabilitacyjnego w Ksawerowie. Został założony przez byłych właścicieli Emo-Farmu, producenta maści i żeli, przejętego w 2009 r. przez koncern farmaceutyczny Valeant Pharmaceuticals.
— Planujemy rozbudowę ośrodka. Po zakończeniu planowanych inwestycji zwiększymy liczbę miejsc do 90 — zapowiada Adam Rozwadowski.
Medyczna konkurencja
Enel-Med planował też budowę domów starości przy granicy z naszym zachodnim sąsiadem. Niemiecki partner finansowy ma jednak problem ze zdobyciem finansowania, więc projekt na razie został wstrzymany. Konkurencja z rynku medycznego również nie śpi. Krakowski Scanmed zainteresował się rządowym projektem, zachęcającym do tworzenia ośrodków opieki dziennej nad seniorami. Właśnie ruszył program pilotażowy.
— Wzięliśmy udział w konkursie [spółka czeka na jego rozstrzygnięcie — red.] na prowadzenie takiego ośrodka w Krakowie. Ponieważ mamy już infrastrukturę, zaproponowaliśmy, by publiczne pieniądze, o które się staramy, były przeznaczone przede wszystkim na świadczenia dla pacjentów — mówi Joanna Szyman, prezes grupy Scanmed. Uważa, że opieka długoterminowa jest jedynym z bardziej perspektywicznych obszarów ochrony zdrowia.
— Polskie społeczeństwo starzeje się najszybciej w Europie, więc zapotrzebowanie na tego typu usługi będzie dynamicznie rosło. Rozważamy też inwestycje w opiece długoterminowej na drodze przejęć — mówi Joanna Szyman.
8 mld zł Tyle, według PwC, w 2020 r. będzie wart rynek opieki długoterminowej.