- Zawiadomienie to dotyczy sytuacji z końcowej części sesji giełdowej z dn. 26 sierpnia br., która w ocenie zarządu przybrała formę ataku spekulacyjnego - podano w komunikacie.
Zdaniem zarządu atak ten mógł mieć dwojakie przyczyny.
Pierwszą z nich była realizacja zakup "tanich" - jak podkreślono w komunikacie "w piątek wyjątkowo i ostatni raz tak tanich akcji", czego motorem mogło być powzięcie informacji poufnej o transakcjach planowanych przez emitenta w okresie od września do grudnia, lub uniemożliwienie spółce realizacji biznesplanu jako ewentualną reperkusję wycofanie się inwestorów, z którymi zarząd prowadzi obecnie inwestycje.
Jak podano, 3 z 4 podmiotów, z którymi prowadzono rozmowy, złożyły już po piątkowej sesji deklarację poparcia dla planu inwestycyjnego spółki, co ma zaowocować dopięciem transakcji zgodnie z harmonogramem.
- Tak więc przypuszczalny atak spekulacyjny należy uznać za co najmniej mało skuteczny - podkreślono.
Według władz spółki, za manipulacją kursem świadczą między innymi
- brak przesłanek fundamentalnych, brak nieujawnionych informacji poufnych, mogących uzasadniać gwałtowne obniżenie wyceny akcji
- bardzo wysokie wolumeny poszczególnych zleceń
- błyskawiczna wymiana zleceń na wszystkich poziomach pomiędzy ok. 0.45 a 0.25 pln, sugerująca transakcje PKC
- około 20 minutowy "spektakl", podczas którego nastąpiła gwałtowna deprecjacja waloru na wszystkich poziomach cenowych pomiędzy 0,45 a 0,23 pln, w którym to czasie trzykrotnie nastąpiło równoważenie
- niespotykanie krótkie okresy równoważenia (40 sekund, następne niecałe 2 minuty, kolejne podobnie)
- najwyższe obroty dzienne w całej historii NewConnect.
Przypomnijmy - w piątek kurs Serenity niespodziewanie poszedł najpierw w górę o ponad 30 proc. (zarząd nie odniósł się do tego faktu), by później zanurkować i skończyć dzień 26,5 proc. pod kreską i z rekordem obrotów (14,9 mln zł).
Dziś ok. godz. 11 notowania rosły o 12 proc., przy blisko 2 mln zł obrotów.