Jednak w połowie października nastroje na rynku soi delikatnie się poprawiły, a okolice 12 USD za buszel okazały się techniczną barierą dla sprzedających. W rezultacie, notowania soi mają za sobą cztery wzrostowe sesje z rzędu, a dzisiaj rano również obserwowane są wzrosty notowań.
Delikatne zwyżki cen soi to efekt przede wszystkim większego popytu na oleje roślinne, w tym również olej sojowy. Niemniej, sam ten czynnik raczej nie wystarczy do tego, by te zwyżki były trwałe. Ogromnym wyzwaniem jest obecnie popyt w Chinach, który w ostatnich miesiącach wyhamował – głównie ze względu na zatrzymanie procesu rozrastania się stad świń w tym kraju, obserwowanego wyraźnie w poprzednim roku.
Dzisiaj pojawiły się dane, pokazujące, że we wrześniu import soi do Chin z Brazylii spadł o 18% w ujęciu rdr. To i tak niewiele w porównaniu ze zniżką importu z USA, która wyniosła 85% rdr – jednak w tym przypadku, nie zawinił bynajmniej spadek popytu, lecz przerwa w funkcjonowaniu portów eksportowych na południu USA w wyniku przejścia huraganu Ida.