Jeszcze niedawno wśród analityków dominowało przekonanie o szybkim powrocie cen ropy do poziomu 65 USD za baryłkę. Pod koniec ubiegłego tygodnia pojawiły się jednak amerykańskie dane wskazujące na bardzo wysoki poziom zapasów ropy na świecie. Wzrosły o 7,72 mln baryłek, czyli o 1,8 proc., do 425,64 mln baryłek.

— To oznacza, że oczekiwane odbicie mocno się opóźni. Może nastąpi w trzecim kwartale — spekuluje Jakub Korczak, wiceprezes Serinus Energy, poszukiwawczo-wydobywczej spółki kontrolowanej przez Jana Kulczyka. Dlatego Serinus stawia na konserwatyzm. W budżecie na ten rok założył ceny ropy na poziomie 40 USD za baryłkę. Jeśli prognoza się sprawdzi, to spółka na siebie zarobi, bo koszty ma na poziomie 30-33 USD na baryłkę. Nie będą to jednak kokosy. Dlatego Serinus robi przegląd kosztów i szuka oszczędności. Ogląda też każdy grosz przeznaczony na inwestycje.
— Skoro na rynku jest tanio, to nie warto przesadnie eksploatować zasobów — twierdzi Jakub Korczak. Serinus postanowił wstrzymać się z inwestycjami.
W zeszłym roku wydał na badania i odwierty 66 mln USD, a na ten rok zaplanował ledwie 17 mln USD. Za te pieniądze dokończy odwierty i testy w Tunezji (tam szuka i wydobywa ropę), na Ukrainie (gaz) oraz w Rumunii (gaz), na którą zarząd Serinusa patrzy teraz z największą nadzieją. Dzięki podpisanemu w piątek aneksowi do umowy kredytowej z EBOR będzie mógł tam wydać o 10 mln EUR więcej, niż planował (to przesunięcie wydatków z Tunezji).
Spółka nie martwi się przesadnie o Ukrainę, mimo że wydobywa gaz we wschodniej części kraju, dotkniętej konfliktem z Rosją. — Ukraińska spółka na siebie zarabia. Nie planujemy opuszczać tego kraju, wręcz przeciwnie. Być może to dobry moment do powiększenia portfela — rozważa Jakub Korczak, ale konkretów nie podaje. Mimo optymizmu zarządu Serinusa działania wojenne na Ukrainie zniechęcają inwestorów do kupowania akcji spółki.
— Trudno oczekiwać, że ktoś będzie chętny na akcje firmy, która ma aktywa w kraju objętym wojną. Nawet jeśli są tak atrakcyjne, jak aktywa Serinusa — komentuje Stephane Foucaud, analityk z londyńskiego biura FirstEnergy Capital.
Warszawska giełda wycenia Serinusa na ok. 275 mln zł, przy kursie 3,5 zł na akcję. W szczytowym okresie kurs sięgał nawet 22,7 zł.