3 lutego kurs akcji doszedł na GPW nawet do 2 zł, a w dwa tygodnie urósł o 500 proc. Wczoraj dosięgła go gwałtowna korekta (spadek wyniósł 28 proc.), ale i tak kurs wynosi 1,14 zł - znacznie więcej niż wynosi na alternatywnym rynku w Londynie (AIM). Tam akcje kosztują 3,6 pensów, czyli niespełna 20 groszy.
Zarząd Serinusa podkreśla, że spółka przekazała wszystkie informacje mogące mieć wpływ na kształtowanie się ceny akcji, a walory na obu rynkach w równym stopniu uczestniczą w zyskach.
Różnica jest tylko w liczbie akcji dopuszczonych do obrotu - tych dopuszczonych do obrotu na GPW jest 78,6 mln sztuk, natomiast w Londynie handlować można wszystkimi, które zostały przez spółkę wyemitowane - a to 1,14 mld sztuk.
Jeffrey Auld, prezes Serinusa, będzie gościem czatu inwestorskiego w pb.pl. Zadaj pytanie>>
