Serwery uniksowe nabrały dynamiki

Kamil Kosiński
opublikowano: 18-10-2010, 00:00

Rozpychający się na rynku Intel pobudził innowacyjność producentów serwerów spoza klasy PC. Zaowocowało to wysypem nowych procesorów serwerowych.

Od dawna nie było takiego wysypu nowych konstrukcji platform serwerowych innych niż produkowane przez Intela i AMD mutacje znanej z pospolitych pecetów rodziny x86. W lutym 2010 r. IBM wprowadził na rynek siódmą generację procesorów Power. W lipcu dorzucił do nich superkomputer klasy mainframe oparty na procesorach z196. We wrześniu Sun Microsystems zaprezentował układy SPARC T3, a na połowę 2011 r. premierę nowej wersji procesorów SPARC64 planuje Fujitsu.

Ta lista nowości wygląda jeszcze efektowniej, jeśli weźmie się po uwagę, że premiery nowych generacji procesorów serwerowych spoza rodziny x86 następują co kilka lat. Poprzednik układu SPARC T3 pojawił się na rynku w 2007 r. Wtedy też IBM pokazał procesor Power6, czyli poprzednika tegorocznego Power7, a rok później zastąpioną także w tym roku generację mainframe’ów.

— Pod względem liczby premier ten rok jest rzeczywiście wyjątkowy. Nie pamiętam, by w ostatniej dekadzie w jednym roku pojawiły się nowe mainframe’y i nowa generacja procesorów Power. Ale nie doszukiwałbym się w tym żadnych sensacji. Terminy prezentacji nowych generacji naszego sprzętu wynikają z planów rozwojowych poszczególnych linii produktowych, które ogłaszamy z wyprzedzeniem i ich nie zmieniamy. Tak się przypadkiem złożyło, że akurat w tym roku nastąpiły w odstępie kilku miesięcy — komentuje Piotr Pająk z IBM Polska.

W teorii wszystko się zgadza. Procesory Po- wer7 pojawiły się trzy lata po Power6, a te z kolei trzy lata po Power5. Nie można jednak zapominać, że między Power7 a Power6 zdążyły jeszcze wskoczyć układy Power6+.

— Nie należy ich traktować jako nowej generacji procesorów. Nie zmieniła się architektura układów ani liczba zawartych w nich tranzystorów. Przyspieszony został zegar, co w rezultacie poprawia wydajność procesora i serwera. To coś jak face lifting jakiegoś modelu samochodu — podkreśla Piotr Pająk.

Z systemem w komplecie

Samo przyspieszenie zegara nie powoduje jednak, że producenci procesorów serwerowych z rodziny x86 nadają im nowe nazwy. Gdyby więc przyjąć, że Power6+ to nowa generacja procesora, oznaczałoby to, że cykl życia jednej generacji platform serwerowych spoza rodziny x86 uległ w przypadku IBM istotnemu skróceniu. Tezę tę potwierdza historia mainframe’ów. Tegoroczna platforma z196 miała premierę dwa lata po poprzedniczce, czyli z10. Z10 pojawiła się zaś trzy lata po z9.

W firmach stojących za procesorami z rodziny SPARC skrócenie cyklu życia generacji produktów nie jest widoczne, ale być może dlatego są one bardziej szczere i przyznają, że w najbliższych latach możemy się spodziewać znacznego przyspieszenia zmian w konstrukcjach procesorów serwerowych alternatywnych dla x86, a właściwie dla wiodącego w tym segmencie prym Intela.

— W świetle informacji o coraz większej wydajności układów Intela producenci alternatywnych platform muszą pokazać klientom, że ich produkty nadal są rozwijane i innowacyjne — twierdzi Wojciech Wróbel z polskiego oddziału Fujitsu Technology Solutions.

Nie chodzi przy tym o samą sprzedaż serwerów. Każdy producent platform serwerowych alternatywnych do x86 sprzedaje bowiem serwery klasy PC. Walka rozgrywa się o rynek usług związanych z serwerami nie należącymi do rodziny x86. Intel i AMD sprzedają swoje wyroby każdemu producentowi komputerów, który chce je kupić. Firmy stojące za alternatywnymi konstrukcjami nie udostępniają ich innym wytwórcom serwerów. Mają więc wyłączność na szeroko rozumianą obsługę maszyn na nich opartych. Nikt poza nimi nie ma bowiem odpowiedniej wiedzy o konstrukcji tych komputerów. Poza tym tylko te firmy są w stanie dostarczyć do nich system operacyjny zapewniający bezpieczną pracę. Żaden z serwerów mainframe czy opartych na procesorach Power lub SPARC nie jest przygotowany do pracy z systemem operacyjnym z rodziny Windows firmy Microsoft. Wszystkie działają w oparciu o systemy operacyjny Unix, a w zasadzie jego mutacje tworzone przez producentów sprzętu. I tak dla maszyn IBM są to z/OS oraz AIX, a dla komputerów z logo Fujitsu i Sun Microsystems — Solaris.

— Te systemy mają podstawowe instrukcje charakterystyczne dla wszystkich uniksów, ale też różnią się między sobą. Serwery oparte na procesorach spoza rodziny PC dopiero wtedy pokazują swoje zalety, gdy te procesory współpracują z przeznaczonymi dla nich systemami operacyjnymi. I nie chodzi o samą wydajność, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo i niezawodność — zaznacza Piotr Pająk.

HP jednak zrezygnował

Niezawodność przekonuje specyficzną grupę klientów. Tych, którzy mają naprawdę duże pieniądze. Z serwerów uniksowych korzystają przede wszystkim banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i operatorzy telekomunikacyjni. Wśród użytkowników tego typu maszyn są też największe przedsiębiorstwa przemysłowe. Hermetyczność platform — procesor, serwer i system operacyjny od tego samego dostawcy — sprawia jednak, że klienteli nie przybywa.

Na dodatek kilka lat temu dwóch dużych dostawców serwerów podważyło sens utrzymywania własnej linii procesorów serwerowych. Jako pierwszy zrobił to nieistniejący już Compaq, który przy o okazji sprzedał Intelowi prawa do procesorów Alpha. Kilka lat po przejęciu Compaqa śladem swojego nabytku poszedł Hewlett-Packard. Koncern zrezygnował z produkcji procesorów PA-RISC i zastąpił je intelowskimi układami Itanium. Warto jednak pamiętać, że HP współpracowało z Intelem przy tworzeniu tej rodziny jednostek centralnych. Nie było więc tak, że zaczęło je kupować od dostawcy zewnętrznego jak układy do pospolitych pecetów.

Mamut, ale żywy

Mainframe, którego nową wersję zaprezentował w tym roku IBM, to szczyt osiągnięć w dziedzinie serwerów. Mainfarme’y to najpotężniejsze komputery świata rozumiane jako pojedyncze jednostki, a nie klastry złożone z wielu w zasadzie niezależnych komputerów. Popyt na nie jest niewielki. W Polsce jest ich około 100, z czego połowa to maszyny zapasowe, niepracujące na co dzień lecz czekające na awarię tych, które ewentualnie mają zastąpić. Ta setka maszyn stanowi własność zaledwie około 20 firm i instytucji. Podobnie jest na świecie, co powoduje, że z kilku producentów ostał się praktycznie tylko jeden, czyli IBM.

W przygotowanie nowego mainframe’a IBM zainwestował 1,5 mld USD. Koncern zapewnia, że uzyskał dzięki temu 60-procentową poprawę wydajności względem poprzedniej generacji, przy zachowaniu takiego samego poziomu poboru energii. W sercu maszyny pracuje procesor z196, który w czterech rdzeniach zawiera w sumie 1,4 mld tranzystorów. Może wykonać ponad 50 mld operacji na sekundę, a w jednym serwerze może się znaleźć do 96 takich procesorów. Ta moc obliczeniowa sprawia, że aby komputer się nie przegrzał, dostępna jest jego wersja chłodzona wodą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy