Serwisy olimpijskie nie zakończą działalności
Zakup praw do logo PKOl był opłacalny
REKLAMODAWCY DOPISALI: Marek Tomkiewicz, członek zarządu firmy Internet Idea, jest zadowolony z wyników finansowych oficjalnego serwisu Sydney 2000. Deklaruje, że wstępna kwota wpływów z umów reklamowych przekracza 1 mln złotych. fot. Małgorzata Pstrągowska
Uruchomienie serwisów olimpijskich w Internecie było opłacalnym przedsięwzięciem. Tak twierdzą przedstawiciele portali. Chcąc wykorzystać zainteresowanie igrzyskami, planują przedłużenie ich działalności.
Olimpijskie serwisy internetowe uruchomiono tuż przed rozpoczęciem igrzysk. Większość z nich istnieje jako podstrony w portalach. Dwa działają samodzielnie. Mimo że igrzyska już się zakończyły, część serwisów będzie działać nadal.
— Nie zamierzamy zamykać naszego serwisu olimpijskiego. Zainteresowanie, z jakim się spotkał, skłoniło nas do podjęcia decyzji o przekształceniu go w serwis sportowy. Oprócz typowych wiadomości będą w nim również informacje o historii igrzysk i osiągnięciach Polaków — mówi Magdalena Maliszewska z portalu Onet.pl.
Wynika z tego, że uruchomienie serwisów olimpijskich było dobrym posunięciem portali. Tym bardziej że związane z tym koszty nie były wysokie.
— Przed uruchomieniem serwisu planowaliśmy, że przyniesie on dochód około 2 mln złotych. Dokładnych danych jeszcze nie ma, ale mogę już dzisiaj powiedzieć, że były to obliczenia zbyt optymistyczne. Dochód z reklam w serwisie olimpijskim wyniósł około 1 mln złotych, ale i tak jesteśmy z tego wyniku bardzo zadowoleni. Tym bardziej że serwis nie kończy działalności. W najbliższym czasie zamierzamy rozpocząć na serwisie Sydney 2000 prowadzenie aukcji na rzecz byłych sportowców — twierdzi Marek Tomkiewicz, członek zarządu firmy Internet Idea.
Może dojść do procesu
Serwis założony przez Internet Idea, właściciela portalu YoYo.pl, był jedynym oficjalnym polskim serwisem olimpijskim. Sprawa bezprawnego, w opinii przedstawicieli Internet Idea, wykorzystywania przez inne portale i serwisy znaków oraz symboli olimpijskich, być może znajdzie swój epilog w sądzie. Serwis Internet Idei zdobył według zapewnień jego właścicieli zdecydowanie największą popularność wśród internautów.
— Liczba odsłon zależała przede wszystkim od tego, co działo się na olimpiadzie. Jeżeli odbywały się zawody w popularnych dyscyplinach i do tego startowali w nich Polacy, notowaliśmy więcej wejść. Średnio serwis codziennie odwiedzało 100-150 tys. osób. Zdarzały się jednak rekordowe dni, kiedy notowaliśmy 200-300 tys. odsłon — zapewnia Marek Tomkiewicz.
To dużo, przynajmniej w porównaniu z osiągnięciami serwisów funkcjonujących w portalach. Anna Kęsicka z Areny.pl przyznała, że serwis olimpijski w tym portalu osiągał średnio 2,5 tys. odsłon dziennie.
Promocja firmy
Z uruchomienia serwisu tematycznego poświęconego igrzyskom zadowolony jest Paweł Strykowski, współwłaściciel firmy Wizja Net.
— Mimo że nie reklamowaliśmy naszego serwisu, stronę główną codziennie odwiedzało 10-15 tysięcy osób. Jest trochę za wcześnie, aby mówić o wynikach finansowych, na zbilansowanie tego przedsięwzięcia trzeba będzie poczekać. Uruchamiając serwis liczyliśmy jednak nie tyle na bezpośrednie zyski finansowe, co raczej na wypromowanie własnej firmy. Cel ten udało się osiągnąć i zainteresowanie naszymi usługami wzrosło — deklaruje Paweł Strykowski.
Właściciele Wizji Net obiecują, że przy następnej okazji postarają się zdobyć prawa do uruchomienia oficjalnego serwisu.