Inwestorzy kupowali w poniedziałek przecenione akcje. Ubiegły tydzień był dla S&P500 i DJIA czwartym spadkowym z rzędu. To najdłuższa taka seria od ponad roku. Dodatkową zachętą miały być doniesienia z Chin, gdzie czwarty miesiąc z rzędu wzrosły ceny produkcji, a także sygnały z weekendu ożywiające nadzieję na porozumienie Białego Domu z Demokratami z Izby Reprezentantów w sprawie kolejnego pakietu wsparcia gospodarki. Inwestorzy zdecydowali się zignorować w poniedziałek doniesienia z frontu walki z pandemią nie zwracając uwagi na informację o wzroście liczny zakażeń w prawie połowie stanów USA.

Popyt dominował przez całą sesję. Przeważał we wszystkich głównych segmentach S&P500. Na koniec handlu największym cieszyły się akcje spółek energii, finansowych (po 2,3 proc.) oraz dostawców dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (2,2 proc.). Niższy niż rynek wzrost zanotowały segmenty "defensywne”: dóbr codziennego użytku (1,1 proc.), ochrony zdrowia (0,8 proc.) i użyteczności publicznej (0,3 proc.). Na zamknięciu drożało aż 94 proc. spółek z S&P500. Wzrosły kursy 27 z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones. Najmocniej drożał Boeing (6,4 proc.), który był także drugą najmocniej rosnącą spółką z S&P500. Popyt na jego akcje wywołały doniesienia o testowych lotach samolotu 737 Max w tym tygodniu, co zbliża koncern do zakończenia trwającego ponad rok okresu uziemienia maszyny. W trójce najmocniej drożejących blue chipów znalazły się jeszcze Dow Inc. (3,1 proc.) i Intel (3,0 proc.).
Na Nasdaq zdrożało 77 proc. spółek, a wśród 20 o największej kapitalizacji kurs żadnej nie spadał. Najmocniej drożały akcje Tesli (3,4 proc.), a najsłabiej na tle pozostałych wyglądały akcje Microsoftu i Facebooka (po 0,8 proc.).
Osłabienie dolara po najlepszym tygodniu od kwietnia ubiegłego roku spowodowało wzrost popytu na złoto i ropę. Na rynku obligacji spadały rentowności długu USA z krótkiego końca krzywej rentowności, a rosły z długiego.