W ubiegłym roku SGB-Bank, jeden z dwóch w Polsce zrzeszających banki spółdzielcze (BS), osiągnął 60 mln zł zysku netto. To najlepszy wynik w historii. Dla porównania, w 2013 r. zysk wyniósł 13 mln zł. — Ze wstępnych danych wynika również, że 205 zrzeszonych z SGB banków spółdzielczych osiągnęło zysk netto na poziomie 300 mln zł przy sumie bilansowej 34 mld zł — mówi Ryszard Lorek, prezes SGB-Banku.
Bank pracuje nad nową strategią na lata 2016-20, prezes zapowiada, że zaprezentuje ją jesienią. Ma m.in. zakładać lokowanie depozytów, składanych w SGB przez BS, w nieco bardziej agresywne instrumenty — np. fundusze inwestycyjne, co ma pozwolić na osiągnięcie nieco lepszego zwrotu. SGB chce również zwiększyć zaangażowanie w konsorcja finansujące większych klientów.
— Strategia i wyniki w kolejnych latach zależą od tempa nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu banków spółdzielczych, ich zrzeszaniu się i bankach zrzeszających i ostatecznych zapisów. Sektor spółdzielczy nie zgadza się z częścią zapisów rządowej noweli. Jednak jeśli nie zostanie podpisana przez prezydenta do jesieni, czekają nas duże problemy — np. cały szereg programów naprawczych — mówi szef SGB.
Nowelę wczoraj przyjął rząd, teraz zajmą się nią posłowie. Ma pozwolić bankom spółdzielczym i zrzeszającym na dostosowanie się do rozporządzenia CRR i dyrektywy CRD IV, które wchodzą w życie jesienią. Dyrektywa określa minimalny poziom kapitału założycielskiego (1 mln EUR). Teraz jednak nie będą mogły być do niego zaliczane fundusze uzupełniające — pożyczki podporządkowane i obligacje. Nowelizacja
ustawy ma dać BS możliwość zaliczenia udziałów członkowskich do kapitału. Warunkiem jest przyznanie prawa BS do odmowy wypłaty członkom wypowiadającym udziały lub poważnego jej ograniczenia. Rozporządzenie narzuca też spełnienie norm płynności, które mają jeszcze lepiej zabezpieczyć stabilność banków. Banki spółdzielcze nie będą mogły zaliczać do aktywów płynnych lokat składanych w bankach zrzeszających. Natomiast banki zrzeszające nie będą mogły uznawać tych pieniędzy za stabilne źródło finansowania aktywów. Jak wynika z analizy Komisji Nadzoru Finansowego, sektor znajdzie się w sytuacji patowej, bo ani nie ma możliwości swobodnego zwiększania funduszy i kapitału, ani wypełnienia norm płynnościowych. Wyjściem, na które godzi się Parlament Europejski, jest powołanie przez sektor własnego Instytucjonalnego Systemu Ochrony (IPS). Nowelizacja ustawy ma zezwolić na stworzenie systemu, który będzie połączeniem kontrolera, reagującego, zanim któryś z BS stanie przed widmem upadłości, z funduszem gromadzącym pieniądze na udzielenie ewentualnej pomocy. W efekcie IPS przejmie część zadań Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.
— Problem polega na tym, że zgodnie z obecnymi zapisami, sektor spółdzielczy zostałby zwolniony z opłaty ostrożnościowej wnoszonej do BFG — ok. 11 mln zł, ale już nie rocznej — ok. 25 mln zł. Czyli będzie miał na stworzenie IPS, ale już nie na zapewnienie mu kapitału. Banki będą płaciły podwójnie — i do BFG, i na IPS. Z tym się nie zgadzamy — mówi Ryszard Lorek.
Spółdzielcy uzgodnili, że optymalnym dla nich rozwiązaniem jest wnoszenie do BFG jedynie 20 proc. opłaty rocznej na gwarantowanie przez fundusz depozytów klientów i przekazywanie reszty do IPS. Spróbują do tego przekonać posłów. © Ⓟ