SGL Carbon nie musi kupić ZEW-u
OSTRY PRZETARG: Po raz kolejny kurs ZEW-u skoczył (na zdj. prezes Jerzy Szpineter). fot. Borys Skrzyński
Prawdopodobnie odmowa KPWiG dotycząca utajnienia negocjacji prowadzonych przez raciborskie Zakłady Elektrod Węglowych z niemiecką firmą SGL Carbon, może doprowadzić do zerwania negocjacji.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zarząd ZEW-u wystąpił do KPWiG o zgodę na dalsze utajnienie negocjacji prowadzonych z niemiecka firmą SGL Carbon, która od NFI Kwiatkowskiego i 3 NFI zamierza kupić większościowy pakiet akcji. Ponieważ komisja nie zgodziła się na wniosek firmy, zarząd zmuszony był we wtorek opublikować informację.
Następnego dnia kurs akcji ZEW-u wzrósł maksymalnie, a wczoraj o kolejne 9,3 proc. Jak dowiedzieliśmy się w Banku Handlowym, który doradza niemieckiemu inwestorowi, dla SGL najważniejszym warunkiem dojścia transakcji do skutku jest cena akcji. W lutym, gdy do inwestorów dotarła informacja, że raciborską spółką interesuje się amerykańska grupa Carbon and Graphite kurs akcji wzrósł do ponad 60 zł. Gdy sprawa przycichła, cena ZEW-u ponownie spadła.
Jak zapewnia Bank Handlowy, SGL nie działa pod presją czasu, gdyż i tak produkcja ZEW-u jest od Niemców pośrednio zależna. Po ubiegłorocznej powodzi, spółce nie udało się bowiem odbudować pieców, które są niezbędne w pierwszym etapie produkcji elektrod. Ponad 90 proc. półproduktów dostarcza ZEW-owi SGL Carbon z Nowego Sącza, spółka w 100 proc. należąca do niemieckiego SGL Carbon. Niemcom nie jest obojętne, co się dzieje w spółce.
ZEW-em zainteresowana jest inna niemiecka firma Feist Incon, producent maszyn do produkcji elektrod, który poprzez grupę Carbon Invest posiada ponad 17 proc. kapitału. Poza tym 9,38 proc. należy do Banku Austria, za którym być może stoi kolejny inwestor.