Silny złoty uderzył w sprzedaż pomorskiej firmy. Opóźniły się też planowane inwestycje.
Porta Drzwi, jeden z czołowych polskich producentów stolarki należący do wybierającej się na giełdę grupy Baltis Investment, narzeka na umacniającego się złotego.
— Dziś eksport stanowi 17 proc. całego obrotu Porty, a kiedyś było prawie 26 proc. Dlatego dla sprzedaży zagranicznej ten rok zamknie się fatalnie, ale nie będziemy się z niej wycofywać — mówi Jacek Sarnowski, prezes Porty Drzwi.
Spółka eksportuje dziś głównie na Wschód. Mimo trudności z eksportem prezes Porty zadowolony jest z wyników pierwszego półrocza.
— Na rynku polskim przychody wzrosły o 17 proc. Ogólnie sprzedaż zwiększyła się o 10 proc. (rok do roku). Mam nadzieję, że na koniec roku może przekroczyć 400 mln zł — mówi prezes.
W 2007 r. przychody spółki wyniosły 364 mln zł, a zysk netto 48 mln zł. Prezes Sarnowski nie ujawnia planów tegorocznego zysku.
W najbliższych planach Porty jest rozbudowa suwalskiego zakładu o dodatkową halę o powierzchni 7,5 tys. mkw. Pierwotnie miało do tego dojść w lipcu.
— Mamy opóźnienie ze względu na formalności prawne. Hala ruszy dopiero w nowym roku. Wyposażymy ją w nowe linie dla produktów w naturalnych okleinach. Będzie nas to kosztowało około 3 mln EUR (9,69 mln zł). Inwestycję sfinansujemy z kapitałów własnych i kredytów — mówi prezes Porty.
Odwleka się również z przyczyn biurokratycznych inwestycja firmy na Ukrainie. Spółka zamierzała podpisać umowę dzierżawy 6,4-hektarowej działki w miejscowości Niżyn. Potem miała ruszyć budowa nowego zakładu. Koszt inwestycji prezes szacował na 14-16 mln EUR (45,2-51,6 mln zł). Wyprodukowane w ukraińskiej fabryce drzwi miałyby trafić na rynek wschodni. Prezes obiecuje, że przyszłość tej inwestycji wyjaśni się w najbliższych dwóch miesiącach.