Sieć Makro wprowadza lekką franczyzę

Marcel Zatoński
opublikowano: 2011-04-12 00:00

Franczyza bez franczyzy ma być kluczem do sukcesu niemieckich hurtowników. Już raz nie wyszło.

Partnerskie sklepy będą funkcjonować pod marką Odido

Franczyza bez franczyzy ma być kluczem do sukcesu niemieckich hurtowników. Już raz nie wyszło.

Uwe Hoelzer, prezes Makro CC Polska, uważa, że nadeszła właściwa pora do wprowadzenia "lekkiej" franczyzy.

— Dlatego wprowadzamy markę Odido. Dotąd podpisaliśmy ponad 100 umów ze sklepami, do końca roku chcemy mieć 500 placówek pod taką marką. Do liczby sklepów, które mieliśmy w przeszłości — 3000 placówek, powinniśmy dobić w ciągu dwóch lat. Zaczynamy od mniejszych miejscowości, ale Odido stanie się ogólnokrajową marką — mówi Uwe Hoelzer, prezes Makro CC Polska.

Konflikt interesów

Ponad 3000 sklepów poprzedniej franczyzy sieci —Aro — działało kilka lat temu. Potem jednak projekt się posypał. Zdaniem Uwe Hoelzera, nie była to jednak wina złego modelu.

— Z rozwoju sieci sklepów Aro wycofaliśmy się z powodu konfliktu interesów między brandem produktowym Aro a brandem sklepów — wyjaśnia prezes Makro.

Teraz ma być inaczej. Ostatnie ruchy konkurentów rynkowych, zwłaszcza przejęcie Tradisu przez Eurocash, osłabiły pozycję Makro. Uwe Hoelzer nie ma jednak poczucia, że grunt pali mu się pod nogami.

— Wejście Odido nie oznacza zmiany strategii działania Makro. To raczej udoskonalenie obecnego modelu i dostarczenie klientom efektywnych rozwiązań. Pamiętajmy, że z obsługi niezależnych handlowców uzyskujemy ponad połowę naszych przychodów, czyli prawie 4 mld zł. Nie należy również traktować Odido jako odpowiedzi na poczynania Eurocashu — prowadziliśmy sieć Aro jeszcze nim Portugalczycy zaczęli myśleć o przejęciu Tradisu — mówi prezes Makro.

Bez kontroli

"Lekka franczyza" ma się opierać na prostym mechanizmie — Makro zapewnia szyld i promocję, franczyzobiorcy zaś zobowiązują się do umieszczenia na półkach określonej liczby produktów Aro i Fine Food (marek należących do hurtowników). Gdzie w tym zysk?

— Właściciele sklepów oczekują dużej niezależności, nie chcą być kontrolowani przez koncern. Dzięki Odido zachowują niezależność, a jednocześnie zyskują potężnego partnera z doświadczeniem biznesowym i dużymi możliwościami promocyjnymi. My zaś zapewnimy sobie wzrost sprzedaży o nawet 30- -50 proc. — właściciele sklepów Odido poprzez wprowadzenie naszego modelu biznesowego będą sprzedawać więcej, m.in. dzięki opłacanej przez nas kampanii promocyjnej. Logiczne więc jest, że kupią więcej w naszych hurtowniach — tłumaczy Uwe Hoelzer.

Projekty franczyzowe stanowią też oczko w głowie głównego konkurenta Makro.

— Rynek handlu detalicznego jest bardzo konkurencyjny. Nasi klienci, niezależne sklepy detaliczne, konkurują z agresywnymi sieciami hipermarketów i dyskontów, które wchodzą również do mniejszych miast. Aby handel niezależnych sklepów lokalnych rozwijał się, musi być konkurencyjny (również cenowo) i nowoczesny. I w tym pomaga sklepom kompleksowa i efektywna franczyza i wsparcie dostawcy — mówi Pedro Martinho, członek zarządu Eurocashu.

okiem eksperta

Dobre, lecz za późno

Adam Wroczyński, analityk Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych

Odido nie będzie rewolucją. To raczej obrona terytorium — we wprowadzeniu tej franczyzy chodzi o utrzymanie dotychczasowego, kurczącego się rynku Makro. Formuła zacieśniania współpracy z klientami to dobra koncepcja, wydaje się jednak, że wprowadzana jest pięć lat za późno. Mimo wszystko Odido może stanowić pewną konkurencję dla projektów Eurocashu i innych rywali rynkowych.

Zapraszamy do udziału w VII edycji Kongresu What’s going on in Retailing 2011?! Szczegóły na

www.retailing.pb.pl; www.konferencje.pb.pl