Krakowska spółka chce się ścigać z Reserved, House i Reporterem. Czy wystarczy pieniędzy i chętnych do współpracy?
Ravel, działający od 1989 r. dystrybutor odzieży młodzieżowej, chce do końca 2010 r. zbudować w kraju sieć 80 sklepów własnych, 50 franczyzowych i kilkudziesięciu multibrandowych.
Spółka dwóch krakowskich przedsiębiorców ma ambicje konkurować z House (37 sklepów własnych i 41 franczyzowych), Reserved (odpowiednio 70 i 18) czy Reporter (26 i 192). Firma zatrudnia 150 osób, jej obroty w 2004 r. wyniosły 30 mln zł. Obecnie ma 25 własnych placówek, pięć franczyzowych oraz 20 multibrandowych. Co roku chce otwierać mniej więcej po 10 własnych i licencyjnych.
— Dotychczasowe próby współpracy nie przynosiły efektów. Trafialiśmy na ludzi bez zaplecza finansowego. W zeszłym roku przekonaliśmy się jednak do systemu franczyzowego, bo pojawiły się interesujące firmy chętne do współpracy — mówi Zbigniew Suchoński, wiceprezes Ravela.
Własne placówki pojawiają się w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców, punkty multibrandowe i franczyzowe — od 40 do 50 tys. Franczyzobiorca musi mieć lokal w centrum handlowym lub przy głównej ulicy oraz 200 tys. zł na adaptację i towar.
Ravel ostrożnie wchodzi na rynki wschodnie. Ma już sześć sklepów na Litwie.
— Chcemy dotrzeć też na Ukrainę i do Rosji, gdzie zamierzamy zbudować sieć we współpracy z silnym partnerem — zapewnia Zbigniew Suchoński.
Ravel rozgląda się tam za partnerem. O Zachodzie nie myśli. Nie ujawnia też, ile będzie kosztować rozwój sieci. Wiadomo tylko, że firmowe salony chce finansować ze środków własnych.
Czy plany krakowskiej spółki są realne i ile mogą kosztować?
Grzegorz Koterwa, członek zarządu konkurencyjnego Artmana, wycenia plany Ravela na 40 mln zł. Jego zdaniem, są one wykonalne, choć rynek odzieżowy jest nasycony i bardzo konkurencyjny.
Konkurenci twierdzą, że firma powinna zainwestować nie w dużą liczbę sklepów, ale w jakość marki.