Sieciom łatwo rezygnować z „trójek”

opublikowano: 06-04-2021, 20:00

Rafał Ratajczak, właściciel gospodarstwa rolnego w Zielniczkach, które produkuje dziennie 200 tys. jaj, nie wierzy, że w Polsce znikną jaja od kur z chowu klatkowego. W  pewnych przypadkach jest on lepszy od... ekologicznego.

„PB”: Czy Polska jest dużym producentem jaj?

Rafał Ratajczak: Według oficjalnych danych jesteśmy piątym-szóstym producentem w Europie. Dane GUS nie są jednak zbyt dokładne. Według rejestracji stanowisk posiadamy prawie 50 milionów kur, więc nie wierzę, że mamy produkcję na poziomie tylko 10-11 miliardów jaj. To raczej 13-15 miliardów jaj rocznie, co plasowałoby nas na pewno w pierwszej trójce w Europie.

Skąd się bierze niedoszacowanie GUS?

Ze starej metodologii — jeszcze z lat 80. czy 90. Eksport natomiast jest liczony bardzo rzetelnie na podstawie dokumentacji z przekraczania granicy. Niedoszacowanie produkcji obniża nam spożycie, które rzekomo wynosi tylko 140 czy 150 sztuk jaj na głowę rocznie przy średniej w Europie na poziomie 215-220.

Jak kształtują się ceny jaj?

Od około dwóch miesięcy ceny w Europie są o 15-20 proc. wyższe niż w ubiegłym roku. Powoduje to obniżona produkcja, która wynika z trudnej sytuacji ekonomicznej, zwłaszcza w poprzednich dwóch latach. Spowodowało to zmniejszenie obsady kur w Europie i mniejsze wylęgi piskląt. Nałożyło się na to dość duże w ostatnim sezonie jesienno-zimowym rozprzestrzenianie się ptasiej grypy w Europie. Należy szacować, że co najmniej kilkanaście milionów kur zostało poddanych utylizacji. To spowodowało, że obsada jest mniejsza. Przez ostatnie pół roku bardzo wzrosły też koszty produkcji w związku z wyższymi cenami komponentów białkowych oraz zbóż na świecie.

Czy jest lekarstwo na ptasią grypę?

Nie, na ptasią grypę praktycznie nie ma lekarstwa. Kiedy się pojawia, jedynym sposobem na jej nierozprzestrzenianie się jest unicestwienie stada.

Sieci handlowe odchodzą od sprzedaży jajek „trójek”, czyli z chowu klatkowego. Co ma zrobić producent, który od 20 lat ma taką hodowlę? Czy nie ma dziś problemu z ich sprzedażą?

Nie, zwłaszcza teraz, w okresie niedoboru jaj. Sieciom bardzo łatwo podejmować takie decyzje, dlatego że dla nich jest to dla korzystne finansowo. Zamiast sprzedawać opakowanie jaj za cztery złote, będą sprzedawać opakowanie jaj za sześć złotych, co powoduje, że 15-20-procentowa marża będzie wyższa. Dla nich jest to łatwa decyzja, dlatego stowarzyszenia ekologów skupiają się na tym segmencie dystrybucji. Zmiana systemu chowu wiąże się z ogromnymi kosztami. Dla wielu hodowców jest to szansa na zmianę systemu chowu, dla innych może oznaczać zamknięcie ferm. Na pewno coraz trudniej jest namówić młodsze pokolenie do pracy w rolnictwie, zwłaszcza kiedy tak często zmieniają się reguły gry. Gdy przystąpiliśmy do Unii Europejskiej, weszły określone zasady, które w 2012 r. zostały zastąpione przez nowe normy dobrostanowe. Dotychczas była możliwość hodowli w klatkach, teraz nadal nie ma co prawda zakazu w Unii Europejskiej, ale stowarzyszenia ekologów wywierają presję. Co 10-15 lat konieczna jest wymiana urządzeń do hodowli. Myślę, że w Polsce chów klatkowy będzie prowadzony jeszcze długo — tak długo, dopóki będzie dozwolony. Wierzę, że tak będzie, bo dzięki hodowli klatkowej uzyskujemy jajka bardzo dobrej jakości. Jest to także produkcja bezpieczna dla zwierząt i ludzi. Chociażby tegoroczna ptasia grypa dowodzi, jakie zagrożenia powoduje system alternatywny — zdecydowana większość chorujących stad pochodzi z systemu ściółkowego lub wolnowybiegowego. Chów klatkowy ma tę wielką zaletę, że jest pod tym względem zdecydowanie bezpieczniejszy dla zwierząt.

Czy jajka różnią się w smaku w zależności od systemu hodowli kur?

Nie, absolutnie nie. Według wszelkich dostępnych badań smak jajka zależy tylko i wyłącznie od paszy.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania

najnowszy: „Było sobie jajo’’

goście: Magdalena Kowalewska — BNP Paribas, Maria Madej — Stowarzyszenie Otwarte Klatki, Rafał Ratajczak — gospodarstwo rolne w Zielniczkach, Bartek Latos — Latosowo, Natalia Grzebisz-Zatońska — dietetyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane