Poniedziałek większą część handlu warszawskie indeksy spędziły pod kreską. W dużej mierze była to konsekwencja weekendowego spotkania G20 w Meksyku i niechęci wobec pomocy dla strefy euro. WIG20 tracił ok. 1% ale przy kiepskich obrotach.
Po otwarciu sesji za oceanem udało się odrobić straty i w rezultacie główny benchmark zakończył na 2313,3 pkt czyli 0,06% nad kreską.
Technicznie obroniono bardzo ważne wsparcie w okolicach 2290 pkt (dolne ograniczenie flagi, 38% zniesienia ostatniej fali wzrostowej, równość fal korekcyjnych, dolna wstęga Bollingera), a na wykresie powstał „młotek”, dzięki czemu moje pozytywny spojrzenie na rynek w tym tygodniu nie uległo zmianie. W dalszym ciągu uważam, że rynek znalazł już dno korekty i teraz skieruje się w rejony 2400 pkt.
Zagrożenia takiego scenariusza sprowadzają się do obaw o korektę na rynku amerykańskim (mimo delikatnych wzrostów wciąż na oporze z licznymi dywergencjami) czy EUR/USD (opór na 1,35).