Sienkiewicz ratuje polskie kino

Wojciech Surmacz
opublikowano: 30-07-1999, 00:00

Sienkiewicz ratuje polskie kino

„Ogniem i mieczem” obejrzało 7 mln widzów

POKONAĆ HOLLYWOOD: Na pewno nie mamy szans, żeby pokonać Amerykanów ich własną bronią, czyli gigantycznymi budżetami i megagwiazdami. W Polsce możemy wygrać z nimi lokalnością — zapewnia Jan Dworak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych Producentów Filmowych i Telewizyjnych. fot. Borys Skrzyński

Film „Ogniem i mieczem” bije rekordy oglądalności. Ojcem sukcesu polskiego kina jest znowu Henryk Sienkiewicz. Okazuje się bowiem, że Polacy wolą oglądać ekranizacje narodowych epopei niż wysokobudżetowe amerykańskie megaprodukcje.

„Ogniem i mieczem” w reżyserii Jerzego Hoffmana pobiło dotychczasowe rekordy oglądalności w Polsce. W ciągu pierwszego weekendu obecności na ekranach film obejrzało 335 tys. widzów, zaś tydzień później do kina wybrało się 421 tys. osób. Łącznie w ciągu dwóch tygodni obejrzało go ponad 1,14 mln widzów. Dzisiaj liczba widzów przekroczyła już siedem milionów. Dotychczasowy rekord tzw. otwarcia w Polsce (czyli oglądalności filmu podczas pierwszego weekendu wyświetlania) należał do amerykańskiego „Dnia niepodległości”. Liczba sprzedanych biletów sięgnęła wówczas 279 tys.

Nieśmiertelna „Trylogia”

Polska kinematografia od dawna czekała na wielkie wydarzenie. „Ogniem i mieczem” pierwszy raz od kilkunastu lat gromadzi w polskich kinach tak liczną widownię. Mówi się, że sukces ma wielu ojców. Po raz kolejny jednak ojcem sukcesu rodzimego filmu okazuje się nieśmiertelny Henryk Sienkiewicz. Przypomnijmy, że trzy dzieła, które zgromadziły w naszym kraju do tej pory najwięcej widzów, powstały właśnie na podstawie jego powieści.

— W Polsce kino nigdy nie było odbierane tylko jako forma rozrywki. Zawsze było elementem wysokiej kultury narodowej, wszystkie akcenty literackie polskiego filmu były niezwykle cenione i szanowane przez rodzimych kinomanów — komentuje Jan Dworak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych Producentów Filmowych i Telewizyjnych.

Jego zdaniem, sukces „Ogniem i mieczem” to przede wszystkim efekt trafienia do nieco innego widza. Jest to dzieło międzypokoleniowe, oglądają je dziadkowie z wnukami i wszyscy się dobrze bawią.

Inna kultura

— Poza tym w Polsce mamy do czynienia z zupełnie innym rodzajem kultury filmowej niż np. w USA. Tam wykształcił się rynek nastolatków. Oni chodzą do kina oglądać przede wszystkim gwiazdy filmowe i efekty specjalne. U nas nie ma kultu gwiazd, brakuje środków na megabudżety. Komercyjnym atutem filmu jest jego przesłanie — dodaje Jan Dworak.

Narodowy sukces „Ogniem i mieczem” przekłada się na efekty czysto finansowe. Materialne korzyści czerpią z niego głównie koproducenci, autorzy i dystrybutor. W branży filmowej panuje jednak opinia, że dzięki takim produkcjom nasza kinematografia może się trochę rozruszać. Po pierwsze dlatego, że do kin przyszli ludzie, którzy od wielu lat w nim nie bywali. Drugą przyczyną jest to, że film mało przypomina amerykańskie produkcje, a jest równie (lub nawet bardziej) atrakcyjny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Sienkiewicz ratuje polskie kino