PB Po Godzinach
Partnerem cyklu EKO jest logo Provident

Siła to jej specjalność

opublikowano: 18-06-2021, 14:00

Ewolucje wykonywane na jednej ręce, czasem głową w dół, wymagają odwagi i siły. Trening pole dance to przekraczanie własnych granic. Ich pokonanie daje satysfakcję. Rośnie pewność siebie i akceptacja ciała. Agnieszka Moczulska odczuła zalety tego sportu. Tańczy na rurze od pięciu lat i dziś, jako instruktorka, pomaga innym kobietom zbudować zewnętrzną i wewnętrzną siłę.

W punkt:
W punkt:
Agnieszka Moczulska, właścicielka firmy Agnieszka Luba Serendipity Tłumaczenia i Nauka Języków Obcych, ku swojemu zaskoczeniu odkryła, że w pole dance bardzo szybko może się odnaleźć. Błyskawicznie złapała bakcyla i na każdym treningu robiła postępy. Teraz trenuje siebie i innych, wystąpiła też w teledysku łódzkiego zespołu Sukla.
K.Jarczewski

Z wykształcenia Agnieszka Moczulska jest anglistką, od 10 lat uczy języka dorosłych. Od 2014 r. prowadzi swoją firmę – Agnieszka Luba Serendipity Tłumaczenia i Nauka Języków Obcych. Przez krótki czas pracowała również w jednej z łódzkich korporacji jako osoba zarządzająca wiedzą. Wtedy odkryła pole dance. To był tak naprawdę pierwszy sport, którym się zajęła. Wcześniej, ze względu na doświadczenia wyniesione ze szkolnych zajęć wychowania fizycznego, była przekonana, że żaden sport nie jest dla niej.

– Graliśmy głównie w gry zespołowe, a to coś, czego nie lubię i nie czuję. Nikt nie odkrył, że mam predyspozycję do sportów gimnastycznych, że moją specjalnością jest siła, że szybko buduję masę mięśniową. Rurka to sport, który wymaga silnych pleców, obręczy barkowej. Jeśli ktoś ma te części ciała słabe, też może znaleźć w nim przyjemność, ale problemem będzie wejście na wyższe poziomy pracy z ciałem –wyjaśnia instruktorka pole dance.

Strach przed kobietami

Predyspozycje:
Predyspozycje:
Rurka to sport, który wymaga silnych pleców, obręczy barkowej. Jeśli ktoś ma te części ciała słabe, też może znaleźć w nim przyjemność, ale problemem będzie wejście na wyższe poziomy pracy z ciałem – wyjaśnia Agnieszka Moczulska.
K.Jarczewski

Już w gimnazjum zaangażowała się w koła teatralne, chciała zostać aktorką. Planowała studia w łódzkiej szkole filmowej, jednak rodzice naciskali na zdobywanie wykształcenia zapewniającego większą stabilność i bezpieczeństwo, dlatego padło na anglistykę. Na pierwszy trening pole dance trafiła przypadkiem i poszła z dużym oporem namówiona przez przyjaciółkę.

– Szczerze mówiąc, bałam się spotkania z kobietami. Wydawało mi się, że to grupa bardzo oceniająca, co mnie onieśmielało. Okazało się, że żona znajomego, Katarzyna Czesny, ma malutką salę z dwiema rurami, prowadzi też w niej zajęcia. To była pierwsza 2rurka, która teraz przekształciła się w duże studio w centrum Łodzi, w którym jestem instruktorką – mówi Agnieszka Moczulska.

Ku swojemu zaskoczeniu odkryła, że w tym sporcie bardzo szybko może się odnaleźć.

– Błyskawicznie złapałam bakcyla, szybko robiłam postępy. Na każdym treningu widziałam progres, a to przynosi satysfakcję – twierdzi tancerka.

Teraz trenuje siebie i innych, wystąpiła też w teledysku łódzkiego zespołu Sukla.

Onemusze

Współpraca:
Współpraca:
Agnieszka Moczulska trafiła na naukę śpiewu do prowadzonej przez Alicję Szeligowską Szkoły Muzyki Rozrywkowej Ferment. Piosenkarka zaczęła przychodzić na treningi personalne do studia pole dance 2rurka. Z tej znajomości wynikł pomysł wspólnej pracy przy teledysku.
K.Jarczewski

Zespół Sukla tworzy czworo łódzkich muzyków: Alicja Szeligowska, Piotr Szeligowski, Paweł Pira i Wojciech Górniak. „Onemusze”, tekst autorstwa Alicji Szeligowskiej, powstał w godzinę, w pociągu.

– To słowa, które mi się wręcz wylały z głębi duszy. Znam je z własnych doświadczeń i z relacji koleżanek – musisz mieć wyprane, posprzątane, mieć usta w określonym kształcie, spełniać czyjeś, nawet wzajemnie wykluczające się oczekiwania. Te „onemusze” towarzyszą nam codziennie, siedzą w naszych głowach. Dlatego postanowiliśmy odebrać tym słowom moc. Żadna z nas nie musi spełniać niczyich oczekiwań i niczego udowadniać – podkreśla autorka piosenki.

Agnieszka Moczulska trafiła na naukę śpiewu do prowadzonej przez Alicję Szeligowską Szkoły Muzyki Rozrywkowej Ferment. Tak nawiązały znajomość, poczuły, że dobrze im się rozmawia. Piosenkarka zaczęła przychodzić na treningi personalne do studia pole dance 2rurka. Z tej znajomości wynikł pomysł wspólnej pracy przy teledysku.

– Wiedziałam, że gdy Agnieszka usłyszy ten utwór, od razu będzie wiedziała, o czym jest, i będzie umiała go zilustrować swoim ciałem, tańcem, ruchem – wylicza autorka tekstu.

– A ja od razu poczułam, że ten tekst ze mną rezonuje. Byłam zawsze zdolną i pracowitą uczennicą, teraz uważam, że bardzo wcześnie zaczęłam odczuwać presję zewnętrznych wymagań – bycia pierwszą osobą w rodzinie, która pójdzie na studia, osiągnie duży sukces. Spełnienie ich było trudne i spalające, bo presja potrafi zdusić pasję – uzupełnia tancerka.

Teledysk miał premierę na kanale YouTube zespołu 9 czerwca, wpisując się w przetaczającą się przez internet dyskusję po skrytykowaniu na Instagramie przez aktorkę i tancerkę Agnieszkę Kaczorowską ruchu body positive. Jej zdaniem panuje „moda na brzydotę”, a pokazywanie siebie w naturalnej wersji, bez upiększeń, to „siedzenie w błotku, w którym tak miło się taplać”. Spotkała się z falą krytyki, po której przeprosiła za swój wpis.

– Nasza premiera przypadkowo zbiegła się w czasie z tą burzą, ale lepszej akcji promocyjnej nie moglibyśmy sobie wymarzyć. Dostajemy informacje, że to ważny, mocny tekst, nasz zespół będzie dalej szedł tą drogą – zapowiada Alicja Szeligowska.

Ciałopozytywność pozytywna

Samoocena:
Samoocena:
Dla mnie odkryciem było to, że patrząc na swoje ciało w lustrze podczas treningu, zaczęłam je inaczej widzieć. Zaczęłam dostrzegać jego funkcje, a nie tylko wygląd. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły kompleksy – twierdzi trenerka.
K.Jarczewski

Agnieszka Moczulska ocenia ruch body positive jako bardzo ważny i pomagający w uporaniu się z presją wymagań, zaś trening pole dance postrzega jako jedną z dróg do samoakceptacji.

– Z jednej strony zachęca się osoby, które źle się czują z nadwagą, do ćwiczeń na siłowni, a z drugiej niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak stresujące jest bycie kimś w dużym rozmiarze, kto przychodzi na siłownię i boi się oceniania ciała, które trzeba pokazać publicznie – uważa trenerka.

Na jej zajęcia przychodzą panie z dodatkowymi kilogramami, a w treningu pole dance niezbędne są skąpe stroje, ponieważ umożliwiają trzymanie się rurki i nieześlizgiwanie się z niej. Ćwiczy się w sali z wielkimi lustrami, nie można więc uciec od widoku swojego ciała.

– Dla mnie odkryciem było to, że patrząc na swoje ciało w lustrze podczas treningu, zaczęłam je inaczej widzieć. Zaczęłam dostrzegać jego funkcje, a nie tylko wygląd. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły kompleksy – zawsze miałam mały biust, co w czasach szkolnych bywało powodem do wyśmiewania mnie. Zaś w tym sporcie bycie filigranową jest atutem. Nie każdy musi być mistrzem świata, ale rurka daje szansę na znalezienie własnej drogi – są kategorie bardziej sportowe, bardziej taneczne czy artystyczne, forma exotic wiąże się z tańcem w butach na niebotycznych obcasach – wymienia Agnieszka Moczulska.

Grupa wspiera

Sport i widowisko:
Sport i widowisko:
Agnieszka Moczulska twierdzi, że rurka daje szansę na znalezienie własnej drogi – są kategorie bardziej sportowe, bardziej taneczne czy artystyczne, np. forma exotic wiąże się z tańcem w butach na niebotycznych obcasach.
K.Jarczewski

Wśród uczestniczek jej zajęć są dziewczyny, które uprawiają ten sport tylko dla siebie, inne bardzo lubią dzielić się filmami na Instagramie, lecz wszystkie mówią, że on zmienia ich spojrzenie na ciało, z którym zaczynają czuć się dobrze.

– Na pierwsze zajęcia przychodzą w szortach wyciągniętych z dna szafy, później zaczynają inwestować w stroje, patrzenie na siebie sprawia im coraz większą przyjemność. Poza tym fajnie przyjść na trening raz, dwa razy w tygodniu i zrobić coś, czego prawdopodobnie nie robi 90 proc. twoich znajomych z korporacji. To daje poczucie sukcesu, odkrywa odwagę, umożliwia pokonanie lęków, a także, co tu kryć, uczy uporania się z bólem – uważa trenerka.

Elementem tego sportu są siniaki i otarcia. Z czasem jest ich mniej, ale pojawiają się podczas nauki nowych akrobacji.

– Najgorsze są otarcia. Często łapiemy rurkę bardzo wrażliwymi częściami ciała, to chwyt pod pachą, to podudziem, ale mawiam: „jak boli, to trzyma”, bo ból jest sygnałem, że chwyt jest właściwy – wyznaje trenerka.

Okazało się, że grupa, wbrew jej obawom sprzed lat, nie ocenia, lecz wspiera. Uczestniczki zajęć mówią sobie miłe rzeczy, komplementują nawzajem ciała, osiągnięcia, a gdy którejś pierwszy raz się coś uda, słychać wspólny radosny krzyk.

Agnieszka Moczulska swojej pasji nie ukrywa, ludzie, których uczy angielskiego, wiedzą, że tańczy, i obserwują jej zdjęcia na Instagramie.

– Współpracuję wyłącznie z osobami, które myślą podobnie jak ja. Współpraca z kimś o diametralnie innym światopoglądzie byłaby trudna dla obu stron, a w nauce języka chodzi między innymi o rozmowę. Uczniowie chcę, żeby była autentyczna. Gdyby dla kogoś mój pole dance był problemem, myślę, że byłabym gotowa ze współpracy w nim zrezygnować. Nie chciałabym ukrywać jednej z najwspanialszych rzeczy, jakie mi się przytrafiły – twierdzi.

14 sierpnia wystartuje na międzynarodowych zawodach Esensai w Gdańsku. Ponieważ motywuje ją nie tyle rywalizacja, ile szukanie przyjemności w tym, co robi, planuje przede wszystkim dać dobry show.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane