Wczorajsza sesja ponownie nie dała odpowiedzi, w którą stronę podąży rynek w najbliższym czasie. Silne oczekiwania prowzrostowe osłabia rozchwiana sytuacja na światowych giełdach. Na razie na rynku utrzymuje się więc status quo. Kontrakty pozostają ponad 1126 pkt (szczyt z 10 marca), więc posiadacze długich pozycji nie mają powodów do niepokoju.
Na rynku wciąż utrzymują się nadzieje na kontynuację wzrostowego ruchu, co odzwierciedla utrzymująca się około 10 pkt dodatnia baza między wartością kontraktu a samym indeksem. Potwierdzenie wybicia ponad 1135 pkt pozwoli na wzrost nawet w okolice 1190 pkt. Tylko że znów po jednosesyjnej zwyżce gracze nie mogą doczekać się jej kontynuacji.
Po silnych spadkach na amerykańskich giełdach rozpoczęcie notowań na rynku terminowym wypadło 8 pkt poniżej poniedziałkowego zamknięcia. Pierwsze transakcje zawarto na poziomie 1124 pkt. Początek handlu przyniósł pogłębienie spadku do 1117 pkt. W trudnym momencie dla posiadaczy długich pozycji nastąpiło odbicie na giełdach zachodnich.
Pozwoliło to na przejęcie inicjatywy przez popyt, który doprowadził do powrotu futures do poziomu zamknięcia czerwco- wej serii z piątku (1138 pkt). Opór skutecznie powstrzymał zwyż- kę. Dodatkowo negatywnie na rynek podziałała informacja, że minister skarbu oddał się do dyspozycji premiera. Zamknięcie wypadło na poziomie 1128 pkt.