Siostra Allegro w czarnej dziurze Google'a

opublikowano: 19-07-2012, 00:00

Tablica.pl nie istnieje w wyszukiwarce — za karę, jej zdaniem, nienależną. To samo może spotkać m.in. Allegro.

Rach-ciach i w połowie maja z wyszukiwarki Google'a zniknęło kilka znanych internetowych marek, m.in. Play i Bank Millennium.

— Koncentrowaliśmy się na spamie, który dokucza użytkownikom — tłumaczył wtedy Kaspar Szymański, członek Google Webspam Team. Po kilku tygodniach niemal wszystkie ukarane strony wróciły na swoje miejsce. Np. porównywarka cen Ceneo. pl z grupy Allegro grzecznie przeprosiła giganta, zmieniła praktyki i teraz błyszczy na pierwszej stronie wyświetlania wyników Google'a. Młodsza siostra serwisu Allegro, czyli Tablica.pl, jako jedyna natomiast wciąż tkwi w czarnej internetowej dziurze. I to nie dlatego, że obrała kolizyjny kurs w negocjacjach z amerykańskim gigantem. Mający ponad 11 milionów unikalnych użytkowników serwis ogłoszeniowy twierdzi, że nie łamie regulaminu Google'a i wbrew jego zarzutom nie uczestniczy w tzw. programie wymiany linków.

— Znaleźliśmy się w zaklętym kręgu. Nie możemy wrócićdo wyników wyszukiwania, ponieważ warunki stawiane przez wyszukiwarkę są nie do spełnienia — uważa Tomasz Drożdżyński, dyrektor pionu ogłoszeń drobnych w grupie Allegro.

Miliony podejrzanych

W czym problem? W tym, że rezydujący w Irlandii Google Webspam Team, czyli zespół ds. walki ze spamem, nie chce się wdawać w dyskusje z polskim serwisem. Twierdzi, że wysłał dostateczne dowody na to, że Tablica.pl fauluje. Google wskazuje przykładowe strony, które — jego zdaniem — zawierają nienaturalne linki do Tablicy.pl. Okazuje się jednak, że są to ogłoszenia i treści z serwisu skopiowane przez… jego użytkowników bądź webmasterów małych serwisów ogłoszeniowych po to, by zwiększyć ich zasięg. A na to, jak przekonują przedstawiciele Tablicy.pl, serwis nie ma wpływu.

— Mamy ponad 1,7 miliona aktywnych ogłoszeń oraz kilkanaście milionów użytkowników. Przy tak ogromnej skali nie można zapobiec kopiowaniu treści. Analizy naszego działu prawnego pokazały też, że nie ma narzędzi prawnych, które mogłyby zakazać użytkownikom pobierania treści z serwisu. Zwłaszcza jeśli ogłoszenie kopiuje jego autor i tym samym tworzy nienaturalny ruch, którego kreowanie zarzuca nam Google — tłumaczy Tomasz Drożdżyński.

Lider na celowniku

Nieobecność w wyszukiwarce mocno komplikuje plany finansowe serwisu ogłoszeniowego. Tablicy.pl pozostaje tylko reklama kontekstowa w Google'u. Od maja wydatki na nią wzrosły o 10 proc. Co gorsza, korzystając z bezkrólewia, pod hasło „tablica” w wynikach Google'a podkleiło się kilka mniejszych serwisów, m.in. Tablica.com, której przez ostatnie trzy miesiące liczba odsłon wzrosła niemal o 2 tys. proc. (dane za Alexa. com). Co ciekawe, gdyby Google przyłożył tę samą miarę do innych serwisów, powinien wyrzucić z wyszukiwarki… Allegro. Czy polski lider e-handlu, do którego 12 proc. użytkowników trafia z Google'a, też wpadnie do czarnej dziury? Niewykluczone.

— Ogłoszenia z Allegro także są kopiowane do innych serwisów. Tak można uzasadnić ukaranie każdego serwisu ogłoszeniowego w Polsce — przekonuje Tomasz Drożdżyński. Sam Google nie chce w mediach komentować zasadności swojego postępowania, zasłaniając się tajemnicą biznesową. Marcin Kowol, odpowiedzialny za SEO w agencji interaktywnej The Digitals, uważa, że ostatnie działania Google'a to nie przypadek. W ten sposób monopolista dba o swoje interesy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy