Sita namierzy spalarnie w PPP

  • Anna Pronińska
opublikowano: 09-04-2013, 00:00

Po zdobyciu poznańskiej spalarni francuska spółka nabrała apetytu na kolejne projekty. Gdańsk? Łódź?

Podpisanie umowy w Poznaniu na zaprojektowanie, budowę, finansowanie i eksploatację spalarni przez 25 lat otwiera nowy rynek dla projektów PPP w kraju. Zlecenie zdobyła Sita Zielona Energia, której 50 proc. udziałów należy do Sita Polska z francuskiej grupy Suez Environnement. Francuzi liczą na kolejne zlecenia.

80 lat temu w Poznaniu ruszyła pierwsza na ziemiach polskich instalacja termicznego przekształcania odpadów. W II połowie 2016 r. również w stolicy Wielkopolski zacznie pracować pierwsza spalarnia wybudowana w formule PPP. [FOT. ARC]
80 lat temu w Poznaniu ruszyła pierwsza na ziemiach polskich instalacja termicznego przekształcania odpadów. W II połowie 2016 r. również w stolicy Wielkopolski zacznie pracować pierwsza spalarnia wybudowana w formule PPP. [FOT. ARC]
None
None

— Zdecydowanie mam nadzieję, że będą kolejne projekty spalarni w PPP. Poznań jest wzorcowy i otwiera drogę dla tej formuły współpracy, która obecnie w Polsce nie jest za bardzo popularna — mówi Jean-Michel Kaleta, prezes Sita Polska. Wiadomo, że do postępowań w PPP szykują się Łódź i Gdańsk. Sita zamierza wziąć w nich udział.

— Oczywiście chcemy zdobyć jak najwięcej zleceń. Głównie interesują nas zlecenia w modelu zaprojektuj, buduj, finansuj i zarządzaj w PPP. Ale jeśli miasta, które dziś budują w modelu tradycyjnym, za kilka lat zdecydują o rozpisaniu przetargu na zarządzanie instalacjami — to nie mówimy „nie” — dodał prezes Sita Polska. Jego zdaniem, spalarni w Polsce powinno zostać uruchomionych więcej.

— Trudno powiedzieć, ile w ogóle spalarni powinno powstać. Budowa takiej instalacji jest opłacalna, według naszych szacunków, od 160 tys. ton odpadów rocznie. Ile miast w Polsce może zagwarantować tyle odpadów? Wydaje się, że ekonomicznie uzasadnione jest, by w każdym województwie powstała jedna spalarnia — mówi Jean-Michel Kaleta.

Przetrzeć szlak

Prezes przyznaje, że nie było łatwo wygrać poznański przetarg. — Jednak zdobycie Poznania sprawi, że możemy pochwalić się pierwszym w Polsce doświadczeniem w tym sektorze — mówi Jean-Michel Kaleta. Uważa, że nie przez przypadek to oferta Sity została w Poznaniu uznana za najkorzystniejszą.

— Mamy ogromne doświadczenie w tym zakresie. W Europie Sita zarządza 50 spalarniami, z czego większość w PPP. Jako jedyni z trzech oferentów [trzy firmy zdecydowały się na złożenie oferty — red.] znaliśmy realia polskiego rynku, bo działamy na nim od dwóch dekad. Najważniejsze, że od początku procesu PPP zaangażowaliśmy banki i w momencie składania dokumentów przetargowych mieliśmy wiążące oferty na finansowanie inwestycji — mówi prezes Sita Polska.

Konsorcjum banków Pekao, PKO BP i Banku Gospodarstwa Krajowego zabezpieczyło 800 mln zł finansowania. — Kluczowe dla powodzenia projektu w Poznaniu było przygotowanie go pod kątem finansowym i zaangażowanie w proces banków od samego początku — potwierdza Jarosław Błaszczak z Ernst & Young, który doradzał miastu przy transakcji.

Taniej z dotacją

W Poznaniu partner prywatny zapewnia całość finansowania przedsięwzięcia (725 mln zł), póki nie będzie potwierdzona dotacja unijna.

— Jeśli będzie przyznana dotacja, to w efekcie obniży się opłata „na bramie” za odpady, a w konsekwencji przełoży się to na niższe rachunki dla mieszkańców — mówi prezes Sita Polska. Jego zdaniem, Sita będzie zachęcać miasta rozważające inwestycje spalarniowe w PPP do sięgania po dotacje unijne. Wiadomo, że Gdańsk i Łódź w tej perspektywie unijnej z dotacji nie zdążą skorzystać.

— Szacujemy, że jeśli w Poznaniu dotacja unijna będzie na przewidywanym poziomie, to koszt spalania jednej tony odpadów będzie porównywalny do kosztu zagospodarowania odpadów w tym regionie na składowiskach. Bez dotacji koszt będzie wyższy — wyjaśnia prezes Sita Polska.

— Poznań, jako pierwsze miasto w Polsce, wie, jak realizować inwestycję w PPP. Zachęcam do dzielenia się doświadczeniami z innymi samorządami. Jestem przekonany, że to będzie pomocne w przyszłej perspektywie finansowej. Ze strony funduszu obiecuję wsparcie merytoryczne, doradcze i finansowe — podsumowuje Krystian Szczepański, zastępca dyrektora w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane