W czwartek pojawiła się publikacja indeksu PMI dla usług w strefie euro. Indeks wzrósł w marcu na wyraźnie pozytywne poziomy – do 51,5 pkt, wobec 50,2 w lutym. Ale jedno zdanie z raportu S&P Global, które prowadzi ankietę PMI wśród menedżerów zamówień, wzbudziło moją największa uwagę: „Wskaźnik oczekiwanej aktywności osiągnął najwyższy poziom od lutego 2022 r. i przekroczył średnią długookresową po raz pierwszy od ponad dwóch lat”. Generalnie biznesy usługowe w Europie patrzą optymistycznie w przyszłość. I jeszcze jedna ciekawa informacja - najlepsza jest koniunktura we Włoszech i Hiszpanii.
Co leży u źródła ożywienia w usługach? I co sprawia, że kraje Europy Południowej wypadają lepiej niż centrum strefy euro, czyli Francja i Niemcy?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, posłużyłem się innym indeksem koniunktury – ESI, publikowanym przez Komisję Europejską i dostępnym dla wszystkich krajów Unii Europejskiej. Dzięki temu widać większą liczbę krajów. Porównałem bieżąca ocenę koniunktury z różnymi cechami gospodarek.
Widać wyraźnie, że najlepsza koniunktura panuje średnio tam, gdzie najwyższy jest udział sektora turystycznego w PKB (tutaj mierzonego jako zakwaterowanie i gastronomia). Oprócz Hiszpanii i Włoch mamy w tej grupie także Grecję, Chorwację, czy Portugalię, a licząc tylko nasz region – Bułgarię. Popyt konsumentów na towary jest słaby, ale na usługi rekreacyjne wysoki i widać to w wynikach makroekonomicznych w UE.
Ale sama turystyka nie może wyjaśniać wszystkiego. Są kraje z dużym udziałem sektorów rekreacyjnych w PKB – jak Austria, czy Malta – w których bieżąca koniunktura jest raczej słaba.
Dlatego warto zwrócić uwagę na jeszcze inne potencjalne wyjaśnienie. Lepsza sytuacja jest w krajach, które w dekadzie 2010-20 znajdowały się w recesji lub stagnacji i przeżywały problemy z konkurencyjnością. Najlepszym przykładem jest tu oczywiście Grecja, gdzie obecna ocena koniunktury jest prawie najwyższa wśród wszystkich krajów (oprócz Chorwacji). Po drugiej stronie są zaś Niemcy, które miały świetne lata po kryzysie finansowym, a teraz znajdują się w stagnacji. Możliwe, że po wielu latach restrukturyzacji kraje osłabione kryzysem finansowym z lat 2008-2012 wreszcie odzyskują wigor i zaczynają się rozwijać. Obniżenie jednostkowych kosztów pracy zwiększyło ich konkurencyjność kosztową wewnątrz strefy euro, fala inflacji pozwoliła na zmniejszenie wskaźników zadłużenia firm.
To drugie wyjaśnienie było bardzo pozytywne, ponieważ oznaczałoby, że kończy się okres Europy dwóch prędkości, w ramach którego niektóre kraje tkwiły w długotrwałym marazmie. Ale trzeba przyznać, że na razie jest to w sferze hipotez. Nowy cykl dopiero się rozpoczyna, w twardych danych nie widać jeszcze wysokich dynamik PKB. Poczekamy, zobaczymy.
