W exposé premier nie powiedział, z jakich źródeł sfinansuje dodatkowe wydatki budżetu. A powinien.
Kazimierz Marcinkiewicz wiele obiecał wyborcom swoim i partii, które go poparły. W exposé nie wskazał jednak ani źródeł, z jakich chciałby finansować dodatkowe wydatki budżetu, ani oszczędności, których finanse publiczne potrzebowałyby nawet wtedy, gdyby nie zaplanował dodatkowych wydatków.
Ekonomiści zwracają więc uwagę, że część tych pieniędzy to środki wirtualne, wykreowane dzięki zawyżonym prognozom dochodów budżetowych. Osiąga się to zwykle dzięki wyższym wskaźnikom makroekonomicznym. Premier zapowiedział już bowiem autopoprawkę do projektu budżetu złożonego w Sejmie przez ekipę Marka Belki. Inna możliwość utrzymania deficytu budżetowego w 30-miliardowych ryzach to wypchnięcie niektórych wydatków poza budżet, do sektora finansów publicznych. Tyle że prędzej czy później (raczej prędzej) te pieniądze dadzą o sobie znać, np. przez niebezpieczny wzrost długu publicznego.