Kto stoi w miejscu, ten się cofa — to znane powiedzenie szczególnego znaczenia nabiera dzisiaj, kiedy coraz trudniej nadążyć za nowościami technologicznymi. Każda firma powinna się zastanowić, czy nie warto zainwestować w nowoczesne rozwiązania technologiczne, żeby nie dać się wyprzedzić sprytniejszej konkurencji. Nowe oprogramowanie albo choć nowy sprzęt IT może znacznie ułatwić pracę i usprawnić kontakt z kontrahentami. Tylko skąd wziąć na to pieniądze?
Z Unii
Jeszcze niedawno można było prosto odpowiedzieć — z funduszy unijnych. Niestety, dotacje na inwestycje w technologie informatyczne powoli się kończą. 9 listopada zakończył się ostatni nabór w ramach działania 8.2 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Konkursy z tego działania są przeznaczone dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorców, którzy komunikują się z kontrahentami w tradycyjny sposób, a chcieliby zastąpić papiery i e-maile systemem elektronicznym.
Jeden projekt może otrzymać od 20 tys. zł do nawet 2 mln zł. Efektem wdrażania wspólnego systemu informatycznego ma być lepsza obsługa klientów końcowych. Trzeba jednak pamiętać, że wykazywana w ubieganiu się o dotację współpraca nie może dotyczyć klienta firmy. Musi to być relacja typu B2B zachodząca między partnerami biznesowymi.
Na szczęście PARP planuje kolejne nabory w przyszłym roku. Oficjalne terminy nie zostały jeszcze potwierdzone.
— To jeden z ostatnich konkursów,który jeszcze został. Niedługo pojawi się także harmonogram z listą regionalnych konkursów, które mogą ruszyć w przyszłym roku, ale nieoficjalnie wiadomo, że regionalne źródła w większości już wyschły — mówi Joanna Dominiak, kierownik ds. Finansowania Comarch ERP. Zakończyły się także nabory w ramach działania 4.3 Kredyt technologiczny. Był on udzielany na realizację inwestycji technologicznej, której celem jest zakup i wdrożenie nowej technologii oraz uruchomienie na jej podstawie wytwarzania nowych lub znacząco ulepszonych towarów, procesów lub usług. Ostatni nabór był w październiku.
— Złożono tyle wniosków, że ich liczba kilkakrotnie przekracza pulę dostępnych pieniędzy — informuje Anna Czyż z Departamentu Komunikacji Banku Gospodarstwa Krajowego. Jej zdaniem rozpatrywanie ich potrwa jeszcze kilka miesięcy, być może nawet Ministerstwo Rozwoju Regionalnego coś dołoży, żeby zaspokoić potrzeby wszystkich, ale kolejnego naboru na pewno już nie będzie.
Szkoda, bo to była wyjątkowa szansa, co widać po zainteresowaniu firm. Nabór został ogłoszony 22 października br., a już następnego dnia oficjalnie go zamknięto ze względu na liczbę złożonych wniosków. Szansę dają także inne inicjatywy, niezwiązane bezpośrednio z nowymi technologiami, ale które można do tego celu wykorzystać.
Przykładem jest JEREMIE (Joint European Resources for Micro to Medium Enterprises). — W jej ramach banki udzielają wsparcia w postaci niskoprocentowych kredytów, pożyczek i poręczeń, na dowolny cel rozwojowy, a więc także inwestycje w IT — mówi Szymon Gawryszczak, prezes Agencji Rozwoju Innowacji.
Z banku
Generalnie w bankach o pożyczkę na taki cel może być trudno. W ostatnim czasie są one ostrożniejsze, jeśli chodzi o udzielanie kredytów w ogóle, a nowe technologie to dla nich trudniejsze zadanie.
— Największy problem, jeśli chodzi o inwestycje w innowacyjne technologie, w przypadku banków polega na trudności w wycenie takich projektów. Banki potrafią oszacować wartość środków trwałych, natomiast wszystko, co stanowi wartość niematerialną i prawną, sprawia im trudność. Przykładowo dużo łatwiej o pozyskanie finansowania dla inwestycji np. w oprogramowanie ogólnego zastosowania — masowe, które za pomocą dostępnej wiedzy oraz twardych wskaźników bank może w miarę szybko wycenić. Natomiast innowacyjne rozwiązania i systemy IT mogą stanowić problem — przyznaje Szymon Gawryszczak.
Nie obejdzie się też bez zabezpieczenia. — Firma, która myśli o takiej inwestycji, powinna posiadać zabezpieczenie. Banki bardzo ostrożnie podchodzą do finansowania projektów bez zabezpieczenia, w szczególności start-upów — potwierdza Wojciech Michałowski, dyrektor centrum korporacyjnego, który w PKO BP odpowiada za obsługę przedsiębiorstw.
Jego zdaniem inwestycje w IT pod kątem kredytowania ocenia się tak jak inne inwestycje, tylko z uwzględnieniem ich specyfiki. Nie ma żadnych przeciwwskazań do finansowania inwestycji IT, choć często są to bardzo złożone projekty.
Niektórzy zauważają nawet, że banki też idą z duchem czasu i są bardziej przychylne takim nowoczesnym inwestycjom.
— Obserwujemy, że coraz chętniej udzielają kredytów na inwestycje w nowe technologie IT. Obecnie uzyskanie takiego kredytu w przypadku MSP jest prostsze niż jeszcze 2-3 lata temu — mówi Joanna Dominiak z Comarchu.
Jej zdaniem, banki doskonale wiedzą, że firma dzięki takiej inwestycji ma szansę zwiększyć swoją konkurencyjność, a więc i obroty. Te czynniki wpływają na większą przychylność banków do udzielania kredytów, choć nadal ważna jest zdolność kredytowa przedsiębiorstwa.
Od leasingodawców
Przychylni inwestycjom w IT są leasingodawcy, choć zasady są tutaj podobne do bankowych. Arkadiusz Ziółkowski, menedżer rynku nowoczesnych technologii w Europejskim Funduszu Leasingowym (EFL), przyznaje, że ich finansowanie jest zdecydowanie najtrudniejsze.
— Postęp technologiczny jest bardzo szybki i trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał rynek, a także dany rodzaj sprzętu za 2-3 lata. Ponieważ głównym zabezpieczeniem w leasingu jest przedmiot leasingu, a spadek wartości w związku z ciągłymi zmianami jest znaczny, rozwiązania finansowe mogą uwzględniać wpływ postępu technologicznego — tłumaczy Arkadiusz Ziółkowski.
Widać jednak, że taki leasing rozwija się dynamicznie. — Ten sektor rośnie kilka procent rocznie. Ale leasing jako forma finansowania ogólnie staje się coraz bardziej popularny i stanowi istotną alternatywę dla narzędzi kredytowych — w ciągu ostatnich 2 lat co trzecia inwestycja w Polsce jest leasingowana, co daje ponad 50 mld zł rocznie — zauważa Joanna Dominiak.
Z perspektywy przedsiębiorcy takie rozwiązanie ma wiele zalet. Leasingodawcy są bardziej elastyczni, mają prostsze procedury i mniej formalności. Dodatkowym plusem jest także możliwość odpisania podatku VAT od raty leasingu.
Warto jednak pamiętać, żeby wybrać leasing operacyjny, który pozwala pozyskać przedmiot leasingu na własność. Plusy to także szybkość podejmowania decyzji, a często również atrakcyjne cenowo oferty.
— Firmy leasingowe, z którymi współpracujemy, są w stanie wydać decyzję w ciągu kilku godzin. Oprocentowanie wynosi 3 proc. w skali roku, czyli poniżej WIBOR — twierdzi Joanna Dominiak.
Od inwestorów albo z ulgą
Dla tych firm, które posiadają inwestorów finansowych, jest jeszcze jedno rozwiązanie— to ich można namówić na sfinansowanie inwestycji w IT.
— Inwestorzy finansowi danej firmy mogą być przychylni finansowaniu innowacji, zwłaszcza takiej, która spowoduje zmianę modelu biznesowego albo zdecydowaną poprawę efektywności w przedsiębiorstwie — zauważa Szymon Gawryszczak.
Natomiast przedsiębiorcy, którzy mają własną gotówkę na taką inwestycję, mogą sobie obniżyć jej koszty dzięki tzw. uldze technologicznej. Jest ona skierowana wyłącznie do firm opodatkowanych według skali podatkowej (stawka 18 proc. do dochodów nieprzekraczających 85 528 zł oraz 32 proc. do nadwyżki). Umożliwia odliczenie od podstawy opodatkowania 50 proc. wydatków na ten cel.
— Jeśli więc koszt nowej technologii wynosi 100 tys. zł, podatnik odliczy od dochodu 50 tys. zł. Daje to oszczędność w podatku dochodowym rzędu 9 tys. przy opodatkowaniu niższą, 18-procentową stawką lub 16 tys. zł, w przypadku opodatkowania według 32-procentowej stawki. Przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w formie spółki kapitałowej (spółka z o.o. lub akcyjna) zmniejszą swoje zobowiązanie wobec fiskusa o 9,5 tys. zł. — wylicza Katarzyna Rola-Stężycka z Tax Care.
Trzeba tylko pamiętać, że z ulgi można skorzystać w przypadku nowych technologii, czyli takich, które nie są stosowane na świecie dłużej niż 5 lat. Potrzebna jest opinia niezależnej od przedsiębiorcy jednostki naukowej.
— Może to być opinia np. podstawowej jednostki organizacyjnej uczelni wyższych, jednostki naukowej Polskiej Akademii Nauk, instytutu badawczego, centrum badawczo-rozwojowego — mówi Katarzyna Rola-Stężycka.