W piątek akcjonariusze Bogdanki głosami m.in. funduszy emerytalnych PZU, Avivy i Amplico zdecydowali o przeznaczeniu na dywidendę 136 z 218,9 mln zł, jakie górnicza spółka zarobiła w 2011 r.
Na jedną akcję przypadnie 4 zł — to dwa razy więcej, niż przed miesiącem zaproponował zarząd firmy. Na podobne pomnożenie premii z zysku mają prawo liczyć także akcjonariusze kilku spółek, w których decydujący głos ma minister skarbu.
Pierwsi przekonali się o tym posiadacze walorów Tauronu. Władze energetycznej spółki rekomendowały wypłatę 0,21 zł dywidendy na akcję, ale na walnym zgromadzeniu premię podwyższono o 10 groszy.
Żniwa ministra
W tym roku budżet państwa liczy, że z tytułu dywidend uzyska 8,2 mld zł. To ponaddwa razy więcej niż w ubiegłym roku. Nie wiadomo jednak, ile minister skarbu Mikołaj Budzianowski wyciśnie z takich spółek, jak PKO BP, PZU, Enea, PKN Orlen czy KGHM.
Teoretycznie na najwięcej może liczyć z tej ostatniej. Miedziowy koncern zarobił w ubiegłym roku 11,3 mld zł. Herbert Wirth, prezes lubińskiej spółki, już nie raz podkreślał, że optymalna wysokość dywidendy to 18 zł na akcję. Czy będzie więcej? Analitycy nie są zgodni.
— Uważam, że jest mało prawdopodobne, aby KGHM zaskoczył inwestorów hojną wypłatą dywidendy w tym roku — sceptycznie ocenia możliwość redystrybucji gotówki spółki z Lubina Andrzej Knigawka, analityk ING Securities.
Zdaniem Artura Iwańskiego z działu analiz DM PKO BP, mimo podatku od kopalin, który wraz z CIT będzie przekraczał 51 proc. wartości zysku operacyjnego KGHM, wynik netto spółki nadal będzie wysoki. Spółka będzie też generować duże nadwyżki gotówki, więc stać ją na wypłatę sutych dywidend. Pod znakiem zapytania stoi też wysokość premii z Enei.
Zarząd zarekomendował dywidendęw wysokości 24 groszy na akcję. Rynek spekuluje, że resort skarbu może przeforsować dwukrotnie wyższą wypłatę i na dywidendę może trafić nawet 30 proc. z 801 mln zł, jakie Enea zarobiła w 2011 r. Podobnie było rok wcześniej: z zysku za 2010 r. zarząd Enei chciał przeznaczyć na dywidendę 109 mln zł. Akcjonariusze zdecydowali jednak o wypłacie 194 mln zł.
Jak we mgle
W przypadku spółek z sektora finansowego — PKO BP i PZU — zakusy skarbu mocno ograniczył nadzorca rynkowy. Komisja Nadzoru Finansowego zaleciła bankom, by podzieliły się z akcjonariuszami co najwyżej połową ubiegłorocznych zysków. W przypadku ubezpieczycieli limit jest wyższy i sięga 75 proc.
— Mając jednak na uwadze potrzeby budżetu, nie można wykluczyć, że na walnych zgromadzeniach zostanie podjęta decyzja o zwiększeniu wypłaty, podobnie jak to było w przypadku PKO BP w 2009 r. — uważa Marcin Materna, doradca inwestycyjny Millennium DM.
Zarząd PKO BP rekomendację co do wysokości dywidendy przedstawi dopiero w maju. Natomiast kierownictwo PZU pod przewodnictwem Andrzeja Klesyka rekomendowało już wypłatę 20,3 zł na akcję. To wartość zbliżona do maksymalnego poziomu zalecanego przez KNF. W lutym minister Mikołaj Budzanowski mówił, że dywidendy z Lotosu i PKN Orlen uzależnione będą od planów inwestycyjnych spółek.
Po dwóch miesiącach wiadomo niewiele więcej. Kierownictwo Orlenu zapowiedziało, że nie planuje wypłaty z zysku za 2011 r. Natomiast szef rafinerii z Wybrzeża, Paweł Olechnowicz, dawał do zrozumienia, że firma może przekazać akcjonariuszom 30 proc. tego, co zarobiła w ubiegłym roku. Złudzeń co do dywidendy nie powinni mieć natomiast akcjonariusze PGNiG.
Zarząd spółki zarekomendował przeznaczenie całego ubiegłorocznego zysku w wysokości 1,62 mld zł na kapitał zapasowy, a resort skarbu się do tych planów przychylił. Chce bowiem, by spółka mocniej zaangażowała się w projekty związane z poszukiwaniem i ewentualną eksploatacją złóż gazu łupkowego.