Skarb państwa chce drogo sprzedać BGŻ

Kamil Zatoński
opublikowano: 05-05-2011, 00:00

Maksymalna cena za akcje banku to 90 zł. Drobny inwestor może liczyć na walory najwyżej za 10,8 tys. zł

Dziś ruszają zapisy w ofercie publicznej Banku BGŻ. Potrwają do 16 maja. Zlecenia przyjmuje większość działających na polskim rynku biur maklerskich. Oferta publiczna banku będzie dużym wydarzeniem, bo jej wartość może wynieść nawet ponad 1,4 mld zł. To o jedną piątą więcej, niż warta była jesienna oferta akcji GPW. Debiut akcji BGŻ na GPW zaplanowano wstępnie na 27 maja.

W transzy przeznaczonej dla inwestorów indywidualnych znajdzie się nie mniej, niż 25 proc. oferowanych akcji, czyli 4 mln walorów. Pula ta może zostać zwiększona do 30 proc. Każdy inwestor indywidualny może się zapisać na nie mniej, niż 12 i nie więcej, niż 120 akcji banku. Oznacza to, że na przydział bez redukcji będzie można liczyć tylko jeśli zapis złoży najwyżej 33,4 tys. inwestorów.

Jesienią na akcje GPW zapisało się 10 razy więcej graczy. Przeciętny inwestor dostał co czwartą akcję, na którą się zapisał. Takiego szaleństwa w przypadku oferty BGŻ raczej nie należy się spodziewać, choć rozpoznawalność banku i przyzwoite zyski, jakie w debiucie przyniosły akcje ostatniej ze spółek sprzedawanych przez skarb państwa (czyli właśnie GPW) będzie na pewno przemawiać na korzyść BGŻ.

Inwestorzy indywidualni muszą składać zapis po cenie maksymalnej, która została ustalona na 90 zł. To blisko górnej granicy przedziału wycen, sporządzonych przez brokerów, oferujących akcje banku i opublikowanych kilka tygodni temu (53-92 zł). Wielkiej niespodzianki w zasadzie więc nie ma, ale biorąc pod uwagę odległą perspektywę poprawy wyników, w oparciu o które sporządzono wycenę, należałoby oczekiwać trochę niższej ceny wyjściowej.

W 2010 r. bank miał 112 mln zł zysku netto. Wskaźnik cena do zysku wynosi więc 35. Mediana dla banków z GPW to 18,3, w tym dla trzech najmniejszych, z którymi najlepiej porównywać BGŻ (a więc Millennium, BPH i Kredyt Banku) to 22,7. Giełda wycenia przyszłość, ale ta bliższa (czyli lata 2011-2012) nie zapowiada się dla Banku BGŻ na tyle dobrze, by uzasadnić wycenę, oczekiwaną przez Ministerstwo Skarbu. Nawet brokerzy, koordynujący IPO banku, nie zakładają, by w tym roku zysk netto BGŻ mógł być wyższy od wypracowanego w 2010 r. Dużo lepiej ma być dopiero w 2012 r. (185 mln zł zysku netto według Espirito Santo), ale nawet liczony w oparciu o tę prognozę wskaźnik C/Z jest dwa razy wyższy, niż dla Millennium czy Kredyt Banku. Lepiej jest ze wskaźnikiem cena do wartości księgowej (C/WK), który dla BGŻ wynosi 1,5 i jest zbliżony do wskaźników dla wspomnianych banków. Mogą się one jednak pochwalić wyższą rentownością kapitału własnego (średnio 8 proc., wobec niespełna 5 proc. dla BGŻ).

Na wyraźną poprawę wyników przyszłego debiutanta, podobnie jak na dywidendy, trzeba będzie poczekać przynajmniej 3-4 lata. Wcześniej bank czeka restrukturyzacja i inwestycje w rozwój, m.in. w rozbudowę sieci oddziałów. Specjaliści z biur maklerskich, oferujących akcje spółki, uważają, że warto uzbroić się w cierpliwość i zapłacić dziś wysoką premię za przyszłe zyski banku, którego przewagą jest obecność w perspektywicznej niszy rolno-spożywczej. Jeśli analitykom oraz resortowi skarbu uda się przekonać zarządzających funduszami do zapłacenia ceny maksymalnej, to pierwsze dni notowań Banku BGŻ po debiucie powinny być udane.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy