Skarb Państwa może rozbić fuzję BRE-BH
Minister Emil Wąsacz nie ma zamiaru obojętnie przyglądać się, jak niemiecki Commerzbank połyka Bank Handlowy. Na warszawskim seminarium „Polska Globalna” powtórzył, że na jesiennym WZA BH Skarb Państwa zagłosuje przeciwko połączeniu BRE-BH, jeśli utrzymany będzie pierwotny parytet wymiany 1 akcja BRE za 2,6 akcji BH. Do walnych zgromadzeń BRE i BH zostało wprawdzie trochę czasu (planowano je na 22 października), ale na razie nie zanosi się na to, że kontrowersyjny parytet będzie znacząco skorygowany. Realizacja fuzji staje więc w obliczu poważnego zagrożenia.
NIE MOŻNA bowiem zapominać, że poza trzema bohaterami tej opery mydlanej, czyli MSP, BH i BRE, liczy się jeszcze ten czwarty: czekające na szybką prywatyzację PZU. I tak na prawdę to nie Skarb Państwa, ale największy polski ubezpieczyciel ma obecnie najwięcej możliwości zablokowania fuzji lub przeprowadzenia jej po swojemu.
PZU nie ma nic do stracenia. Przystępuje bowiem do walki z Niemcami pod sztandarami obrońcy interesów Skarbu Państwa. Między towarzystwem a MSP istnieje bowiem umowa o równym podziale zysków z ewentualnej wyprzedaży akcji Banku Handlowego posiadanych przez PZU. Ale dba też o stan posiadania innych tzw. drobnych akcjonariuszy Handlowego, wśród których są liczne i wcale nie drobne, fundusze inwestycyjne i amerykańskie fundusze emerytalne. PZU może więc liczyć na wielu aliantów.
JAKIE możliwości ruchu ma więc Władysław Jamroży, szef towarzystwa? Może nadal negocjować zmianę niekorzystnego parytetu. Ogłosił nawet, że interesuje go wymiana 1 akcja BRE za 1,7 akcji Handlowego. Trudno dziś poważnie traktować tak niski parytet, ale propozycja PZU miała zapewne stanowić wstęp do negocjacji, po których proporcja mogłaby wylądować w okolicach 1 do 2,1-2,2.
NIEMIECKI Commerzbank, który chciałby za pośrednictwem BRE przejąć Handlowy, wyraźnie nie chce jednak zrezygnować ze wstępnej propozycji (choć zlecił ponowną analizę bankowi inwestycyjnemu Goldman Sachs). W absolutnej ostateczności może więc dojść do potyczki akcjonariuszy na walnym zgromadzeniu, kiedy będzie się liczyć siła głosów. W razie porażki na walnym, PZU nadal może psuć szyki Commerzbankowi, oprotestowując uchwałę WZA i tym samym zatrzymując fuzję na wiele, wiele miesięcy.
TEN czarny scenariusz jest jednak mało prawdopodobny. W interesie polskich instytucji jest bowiem szybkie doprowadzenie do happy endu. Tym bardziej że Skarb Państwa chciałby wydusić więcej pieniędzy z inwestorów sięgających po 30 proc. akcji PZU. A wybór szczęśliwca ma nastąpić w ciągu dwóch tygodni. Najbardziej spieszy się jednak Bank Handlowy, dla którego fuzja to dziś „być albo nie być”. Pierwsze redukcje zatrudnienia w tym banku będą miały miejsce 30 września. Ale najlepsi pracownicy już teraz znajdują nowe miejsca pracy, nie chcąc się zgodzić na przyszłą dominację menedżerów z BRE. Bez załogi dryfujący od dłuższego czasu statek Handlowego długo nie utrzyma się na powierzchni.
JEDYNIE Commerzbank może zaczekać, bo go na to stać. Ponadto sens wchodzenia Niemców do kolejnego polskiego banku korporacyjnego jest i tak podawany w wątpliwość. Jeśli projekt fuzji BRE-BH nie wypali na proponowanych warunkach, Niemcy mogą od niego w ogóle odstąpić. Co byłoby dalej? Niewykluczone, że PZU ogłosi wezwanie na zakup akcji Handlowego. Ale czy na pewno mu się to opłaci?


