Skarb przegrał z załogą KGHM

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-06-08 00:00

Sąd Najwyższy podtrzymał korzystny wyrok dla załogi miedziowej spółki. Prawnicy powinni wgryźć się w uzasadnienie.

Ogłoszenie decyzji Sądu Najwyższego w sprawie niepowołania do rady nadzorczej KGHM wybranych przedstawicieli pracowników zgromadziło w środę nie tylko prawników zaangażowanych stron, ale również ekspertów niezwiązanych ze sprawą. Nic dziwnego — można tu szukać precedensu.

ZWYCIĘZCA:
ZWYCIĘZCA:
Wyrok Sądu Najwyższego ostatecznie oznacza, że m.in. Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności, w 2011 r. powinien zostać wybrany do nadzoru KGHM. Na razie czeka na przeprosiny ministra skarbu.
AGENCJA GAZETA

Szok dla ministra

Sprawa ciągnęła się od 2011 r., kiedy walne zgromadzenie KGHM nie powołało do rady nadzorczej tych reprezentantów załogi, których wskazał wynik wewnętrznych wyborów w firmie. Pracownicy argumentowali, że ustawa o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych wskazuje jasno, że walne ma obowiązek powołać osoby wskazane przez załogę.

Tymczasem spółka, a w gruncie rzeczy kontrolujący ją skarb państwa (ma 31,8 proc. głosów), przekonywała, że akcjonariusze głosują wedle własnego uznania i nie sposób to kontrolować. Rok temu sąd apelacyjny we Wrocławiu przyznał rację pracownikom — orzekł, że akcjonariusze są zobowiązani powołać osoby wskazane przez załogę. Wczoraj kasację KGHM odrzucił Sąd Najwyższy, co — wedle słów reprezentantów KGHM — było „szokiem”. Nie oznacza jednak prawdopodobnie konsekwencji dla spółki.

— Orzeczenie nie oznacza, że skład rady był wadliwy, nie można zatem kwestionować jej decyzji — tłumaczyli na gorąco sądowi przedstawiciele KGHM. Józef Czyczerski, szef Solidarności w KGHM i jeden z niepowołanych w 2011 r. kandydatów, nie kryje jednak satysfakcji. — Wątków jest wiele. Z decyzją w sprawie dalszych kroków poczekam na komentarz ministra skarbu, który z premedytacją złamał prawo, przez co spółka przez trzy lata wydawała kolosalne kwoty na prawników — zauważa Józef Czyczerski.

Sądowa krytyka

Prawników zainteresuje na pewno uzasadnienie wyroku, które w formie pisemnej będzie dostępne za ok. dwa tygodnie. Według relacji prawników obu stron, sąd odniósł się w nim m.in. do kwestii uchwał negatywnych. To tu można szukać precedensu.

Sędzia stwierdziła, że walne zgromadzenie KGHM zostało przeprowadzone sprzecznie z dobrymi obyczajami, bowiem uchwała dotycząca powołania Józefa Czyczerskiego została jedynie „niepodjęta”, podczas gdy — zdaniem sądu — powinno następnie dojść jeszcze do głosowania nad uchwałą stwierdzającą jasno, że kandydat nie został powołany (czyli chodzi o uchwałę negatywną).

To istotne, bo powszechne wśród spółek giełdowych jest pomijanie w protokole uchwał niepodjętych. Oznacza to, że takich uchwał nie można nawet zaskarżyć. Sędzia skrytykowała tę praktykę. Taka argumentacja nie przekonuje Leszka Koziorowskiego z kancelarii Gessel.

— Co będzie, jeśli przy uchwale o powołaniu danej osoby akcjonariusze zagłosują najpierw przeciw, a przy uchwale o niepowołaniu — też przeciw? Kto zmusi akcjonariuszy do głosowania w określony sposób? — pyta Leszek Koziorowski.

Sam, kiedy prowadzi zgromadzenia, umieszcza w protokole zapis o niepodjętych uchwałach. Kodeks spółek handlowych tego jednak nie wymaga. Leszek Koziorowski już wcześniej polemizował z założeniem, że wybór załogi ma być wiążący dla akcjonariuszy.

— Mieliby przed wejściem na walne dostawać sądową instrukcję, jak głosować? — powątpiewa Leszek Koziorowski. Prawnik niecierpliwie czeka na uzasadnienie wyroku. © Ⓟ