Skarb wie, jak ominąć Francuzów i Włochów

Agnieszka Berger
opublikowano: 2008-05-14 00:00

Resort ma pomysł, jak — mimo dekoniunktury na giełdzie — uzyskać premię ze sprzedaży resztówek gigantów. Liczy na 30 proc.

Zamiast sprzedawać tanio akcje TP i Pekao, skarb chce

wypuścić na rynek obligacje zamienne

Resort ma pomysł, jak — mimo dekoniunktury na giełdzie — uzyskać premię ze sprzedaży resztówek gigantów. Liczy na 30 proc.

Czy się nie przeliczy?

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) wciąż robi przymiarki do sprzedaży resztówek. To dyżurny temat już kolejnej ekipy rządzącej. Dotychczas nie powiodła się masowa wyprzedaż mniejszościowych pakietów, ale resort pod kierownictwem Aleksandra Grada zapewnia o swojej determinacji — jest przekonany, że trzymanie resztówek po prostu się nie opłaca.

Cenne resztówki

— Przeprowadziłam analizę, która jasno wskazuje, że ewentualne przyszłe dochody budżetu z dywidendy nie wytrzymują porównania z jednorazowymi wpływami ze sprzedaży resztówek — twierdzi Joanna Schmid, wiceminister skarbu.

Z jej obliczeń wynika, że licząc na przyszłe wypłaty z zysku trzeba byłoby czekać kilkadziesiąt lat, by uzyskać kwotę odpowiadająca dzisiejszym 6 mld zł. A co najmniej tyle są warte resztówki w 20 spółkach giełdowych, w których MSP ma pakiety poniżej 40 proc. Dywidenda zainkasowana przez skarb od tych spółek w 2007 r. to, według wyliczeń pani minister, zaledwie 247 mln zł. W tej grupie nie uwzględniono spółek strategicznych, jak np. Orlen, których prywatyzacji rządowy program nie przewiduje.

Wśród masy niewielkich spółeczek, z których resztówkami boryka się skarb, są prawdziwe perełki. Maleńkie, mniej więcej 4-procentowe, pakiety akcji Telekomunikacji Polskiej i banku Pekao to jedne z najcenniejszych skarbów skarbu. Według obecnej kapitalizacji, mimo panującej na rynku dekoniunktury, tylko te dwie resztówki są warte ponad 3,4 mld zł. MSP nie jest jednak usatysfakcjonowane rynkową wyceną. Chciałoby za akcje uzyskać wysoką premię, do której płacenia nie są skorzy inwestorzy strategiczni kontrolujący dwa krajowe giganty — włoski Unicredit i francuski France Telecom.

— Wyniki negocjacji z inwestorami strategicznymi nie są satysfakcjonujące — przyznaje Joanna Schmid.

Dlatego resort skarbu przymierza się do innego rozwiązania, nowatorskiego w Polsce, choć — jak twierdzi pani minister — z powodzeniem stosowanego przez prywatyzatorów w innych krajach: na Węgrzech, w Niemczech, Austrii i Szwajcarii.

— Myślimy o emisji obligacji skarbowych zamiennych na akcje TP i Pekao. Zaletą jest maksymalizacja wpływów ze sprzedaży tych dwóch resztówek i uzyskanie taniego finansowania długu publicznego — zachęca wiceminister.

Spore oczekiwania

Szczegóły nie są jeszcze znane, bo to na razie wstępna koncepcja, o której resort Aleksandra Grada dopiero zaczyna rozmawiać z Ministerstwem Finansów. Wątpliwości dotyczą m.in. możliwości wyemitowania takiego instrumentu przez skarb państwa i zakwalifikowania wpływów z jego sprzedaży.

Na razie wiadomo, że MSP chciałoby sprzedać obligacje na rynku publicznym, licząc na premię w stosunku do obecnego kursu akcji TP i Pekao.

— Do uzyskania może być około 30 proc. Inwestorzy, którzy kupiliby takie obligacje, mogliby w każdej chwili wymienić je na akcje. Posiadaczom obligacji zaproponowalibyśmy odsetki na poziomie 2-3 proc. rocznie. W terminie wykupu inwestorzy mogliby — w zależności od aktualnego kursu TP i Pekao — dokonać zamiany lub przedstawić obligacje do wykupienia — wyjaśnia Joanna Schmid.

Zbędne komplikacje

Michał Marczak, analityk DI BRE, z rezerwą patrzy na oryginalną koncepcję skarbu. Jego zdaniem, premia na oczekiwanym przez ministerstwo poziomie jest nie do uzyskania, a same obligacje to tylko niepotrzebna komplikacja.

— Nie podobają mi się takie udziwnione rozwiązania. Wydaje mi się, że jeśli resort skarbu nie dogaduje się z inwestorami — może po prostu sprzedać akcje na rynku. Wystawiając na sprzedaż duże pakiety, musiałby jednak zaoferować dyskonto w stosunku do aktualnego kursu. Może więc to nie jest najlepszy pomysł, żeby teraz upłynniać te resztówki — zastanawia się analityk.

Jego wątpliwości dotyczą również prawa do dywidendy w przypadku emisji obligacji zamiennych. To kolejny element komplikujący łamigłówkę z obligacjami. W ubiegłym roku malutkie pakiety TP i Pekao przyniosły skarbowi odpowiednio 77 i 62 mln zł z tytułu udziału w zyskach.

NOWATORSKI POMYSŁ

Zamiast tanio sprzedawać resztówki w TP i Pekao, resort skarbu chce wypuścić na rynek obligacje zamienne na posiadane akcje tych firm. To byłoby pierwsze takie rozwiązanie w Polsce, z powodzeniem zastosowane na Węgrzech, w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Inwestorzy, którzy kupiliby takie obligacje, otrzymywaliby odsetki. W terminie wykupu mogliby — zależnie od aktualnego kursu TP i Pekao — dokonać zamiany na akcje lub przedstawić obligacje do wykupu.

Agnieszka

Berger

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface