To miała być koronkowa operacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego z udziałem działającego pod przykryciem agenta Tomka, czyli Tomasza Kaczmarka, obecnego posła PiS. Jej finałem było zatrzymanie w 2009 r. pod zarzutem korupcji Bogusława Seredyńskiego, ówczesnego prezesa Wydawnictw Naukowo-Technicznych (WNT), i Weroniki Marczuk, gwiazdy TVN.

Nie dość, że cała akcja zakończyła się kompromitacją, to jeszcze może słono kosztować. Prokuratura, która początkowo postawiła zarzuty Seredyńskiemu i Marczuk, w 2011 r. umorzyła śledztwo z powodu braku znamion przestępstwa. W efekcie były prezes WNT wystąpił z pozwem do sądu przeciwko skarbowi państwa. Domaga się 1,5 mln zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę i ponad 500 tys. zł odszkodowania za straty moralne i materialne. Bogusław Seredyński przekonuje przed sądem, że wskutek akcji CBA stracił pracę.
— Nikt nie chce mnie zatrudnić. Mnie zadano śmierć cywilną, a wydawnictwo jest w upadłości likwidacyjnej, bo po operacji CBA nie było już chętnych na prywatyzację — mówił PAP były prezes WNT.
Kolejna rozprawa odbędzie się 19 kwietnia. Wówczas na niejawnym posiedzeniu omawiane będą materiały operacyjne CBA. Przebieg operacji bardzo wnikliwie od 2011 r. bada Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Bogusław Seredyński, który ma w tej sprawie status pokrzywdzonego, domaga się ukarania agentów biura za przekroczenie uprawnień, podżeganie do przyjęcia łapówki i fałszowanie dowodów.
Były szef WNT kilka razy odmówił przyjęcia pieniędzy od dwóch agentów CBA udających biznesmenów, którzy w końcu — jak twierdzi — po upojeniu go alkoholem podrzucili do jego mieszkania 10 tys.
EUR. Gdy się zorientował, zażądał od „biznesmenów” spisania umowy pożyczki. — Zgodzili się, ale zamiast nich przybyło CBA, by mnie zatrzymać — relacjonuje Bogusław Seredyński.