Jeszcze tylko kilka miesięcy potrwa sielankowa atmosfera na giełdzie — przestrzega TFI.
Do końca roku dobrze, w przyszłym roku trudniej — to opinia zarządzających Skarbiec TFI o warszawskiej giełdzie.
— Okres łatwego zarabiania na giełdzie, gdy praktycznie wszystkie spółki mocno rosły, potrwa jeszcze co najwyżej kilka miesięcy. Potem będzie trudniej, bo obecne wyceny w przypadku wielu spółek oddają już wartość fair. W przyszłym roku na wzrosty mogą liczyć tylko spółki, które będą potrafiły poprawiać wyniki. Dlatego bardzo ważny będzie dobór spółek do portfela — mówi Andrzej Pawłowski, szef departamentu zarządzania Skarbiec TFI.
Giełdowi gracze muszą się pogodzić z tym, że sielankowa atmosfery mija.
— Bardzo wątpliwe, by bez korekty albo dłuższego przestoju rynek mógł urosnąć jeszcze o 20-30 proc. Ale powrotu do dużych spadków nie należy się spodziewać — dodaje Marcin Dąbrowski, zarządzający Skarbiec TFI.
Ostrożny optymizm Skarbca wynika z oceny sytuacji gospodarczej.
— Najważniejsze, że tegoroczne wzrosty, które były spowodowane przez wiarę w odbicie gospodarki od dna, znalazły potwierdzenie. Ale to, że wyjście z kryzysu będzie miało kształt litery V jest mało prawdopodobne. Raczej będzie to W, czyli czekają nas jeszcze spadki i stabilizacja zanim powrócimy na ścieżkę wzrostu. Dlatego jeśli w tym roku wzrosty będą silne, to nastąpi przesilenie i korekta. Warto patrzeć na Chiny. Tamtejsza giełda wyprzedziła świat — zaczęła rosnąć w grudniu, podczas gdy inne rynki w lutym. Teraz, gdy światowe rynki biją rekordy, chiński rynek zachowuje się słabo. To może być sygnał — mówi Marcin Dąbrowski.
Przyszłość polskiej gospodarki wcale nie jest różowa.
— Przyszły rok dla polskiej gospodarki będzie gorszy, przede wszystkim ze względu na problemy finansów publicznych. Ale sytuacja na warszawskiej giełdzie będzie bardziej uzależniona od tego, co dzieje się na światowych rynkach niż na naszym podwórku — mówi Bogusław Grabowski, prezes Skarbiec TFI.