Skazany na wino

opublikowano: 20-01-2023, 13:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Wjeżdżając na teren posiadłości w Wymysłowie Francuskim, można odnieść wrażenie, że trafiło się do winnicy w Austrii lub Alzacji. To Dom Jantoń. Zaledwie 20 km od Łodzi rodzina Jantoniów hoduje na dwóch hektarach winorośl. Tworzą wina białe, różowe, naturalnie słodkie z późnego zbioru, musujące. Wszystko w zgodzie z tradycją i naturą.

Czas na jakość:
Czas na jakość:
Nazwaliśmy to miejsce Dom Jantoń, bo jest polskim domem, a nie francuskim chateaux czy włoską villą. To średnia winnica jak na warunki polskie. Rocznie produkujemy około 10 tys. butelek. Nie są to wina supermarketowe, naszymi głównymi kanałami dystrybucji od początku były restauracje, małe punkty i sklepy na lotniskach – mówi Jacek Jantoń, prezes spółki Jantoń.
K.Jarczewski

Historia nazwy Wymysłowa Francuskiego sięga XVIII w. i jest związana z markizem Stanislasem Jeanem de Boufflers, chrzestnym synem króla Stanisława Leszczyńskiego (a gdyby słuchać plotek – jego synem nieślubnym), kawalerem maltańskim, członkiem Akademii Berlińskiej, gubernatorem Senegalu. W 1797 r., uciekając przed rewolucją francuską, dzięki koneksjom na dworze króla Prus trafił wraz z grupą francuskich arystokratów do Wymysłowa, gdzie postawił modrzewiowy dwór. Kiedy uspokoiła się dziejowa zawierucha, arystokraci wrócili do Francji (jeden tylko pozostał – spoczywa na cmentarzu w Dobroniu), a ich ziemie – zależnie od aktualnej sytuacji historycznej – przechodziły z rąk do rąk. Dwór spłonął w czasie pierwszej wojny światowej, a w 1945 r. przynależne do niego grunty weszły w skład Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej Markówka.

Całe życie z winem

Nauka i praca:
Nauka i praca:
Jacek Jantoń o produkcji wina wie dużo – całe jego życie zawodowe było z nim związane. Przyznaje jednak, że wciąż zdobywa wiedzę na temat uprawy winorośli.
K.Jarczewski

– W 1998 r. odkupiliśmy z rodzicami tę ziemię od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, traktując ją jako lokatę kapitału. Uprawialiśmy na niej zboże aż do 2013 r., kiedy postanowiliśmy stworzyć winnicę. Dlaczego? Całe moje życie zawodowe zajmowałem się winem, choć jestem z wykształcenia ekonomistą. Na początku lat 90. włączyłem się w biznesowe działania ojca, który od 1976 r. prowadził firmę Jantoń. Wspólnie stworzyliśmy w Dobroniu jedno z największych w Polsce przedsiębiorstw winiarskich. Nasze dwie spółki zajmowały się produkcją, dystrybucją, importem, eksportem i butelkowaniem win z całego świata – wyjaśnia Jacek Jantoń.

Przyszedł jednak czas, gdy Jacek, Jarosław i Adam Jantoniowie uznali, że przedsiębiorstwo powinno zmienić właściciela. W 2016 r. zapadła decyzja o sprzedaży jednej spółki Grupie Eurocash, a rok później drugiej funduszowi inwestycyjnemu Enterprise Investors. Obie firmy zatrudniały wtedy około 500 osób i miały mniej więcej 0,5 mld zł przychodu. Jantoń należał do największych producentów wyrobów winiarskich, spółka była trzecim producentem cydrów w kraju, a do Polski importowała wino Kadarka i bułgarską brandy.

– Po sprzedaży firmy została nam miłość do wina i dwuhektarowa winniczka. Moja starsza córka skończyła biotechnologię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dwa fakultety w Bordeaux – enologię na Uniwersytecie Bordeaux i zarządzanie winnicą i winiarnią w Bordeaux Sciences Agro, a ponadto uzyskała certyfikat WSET III poziom. Do tego historia wskazała na francuskie korzenie nazwiska – to były sygnały od losu, że jestem skazany na wino – żartuje Jacek Jantoń.

Pasja, 30 lat doświadczenia w branży winiarskiej i odwiedziny setek winnic na pięciu kontynentach pozwoliły im na zrealizowanie planów stworzenia tego wyjątkowego miejsca.

Winnica butikowa

Nagradzane:
Nagradzane:
Ambicją rodziny Jantoniów jest produkcja win wedle włoskiej maksymy: mali producenci wielkich win. Takie podejście przynosi rezultaty. Ich wina są doceniane na międzynarodowych konkursach. Choćby Dom Jantoń Solaris Late Harvest 2019, które zdobyło Top Gold na konkursie International PIWI Wine Award 2020 i złoty medal Enoexpo 2020.
Krzysztof Jarczewski

Wymysłów Francuski leży na Wysoczyźnie Łaskiej, na południowo-wschodnim krańcu Niziny Południowowielkopolskiej. Tutejsze gleby są raczej piaszczyste, klimat jednak podobny do szampańskiego, choć z większą liczbą dni słonecznych. To sprzyja uprawie m.in. szczepów solaris, seyval blanc, rondo, cabernet cortis.

– Nasz teren i klimat są korzystne dla winorośli, ale nie dla produkcji win czerwonych – to znaczy można je tworzyć, ale nie będą jakością dorównywały winom z południa Europy – uściśla przedsiębiorca.

Najpierw zagospodarowali pół hektara, co roku sukcesywnie dosadzając winorośl. Teraz Jantoniowie mają prawie dwa hektary, a docelowo ma ich być pięć, bo – według ich szacunków – to zapewni rentowność.

– Przez pierwsze osiem lat winnica była moją pasją. Tworzyliśmy wina dla przyjaciół, na prezenty. Nadszedł jednak dzień, gdy uświadomiłem sobie, że to hobby pochłania tyle czasu i pieniędzy, że rozsądek każe je skomercjalizować. W 2019 r. powstała odrębna spółka zajmująca się tą działalnością. Aby tej rentowności pomóc, rozpocząłem import, głównie z zaprzyjaźnionych winnic z różnych krajów – wspomina Jacek Jantoń.

Swoją winnicę nazywa butikową. W niewielkim pomieszczeniu recepcyjnym, jak mówi żartobliwie, pracuje jego prawa ręka od dziesięciu lat – Maciej Jurczyk, dyrektor handlowy, administracyjny, szef marketingu, sekretariatu i sommelier. Natomiast w produkcję zaangażowane są cztery osoby, w tym enolog Przemysław Bal od 20 lat związany z Jantoniem.

– Nazwaliśmy to miejsce Dom Jantoń, bo jest polskim domem, a nie francuskim chateaux czy włoską villą. To średnia winnica jak na warunki polskie. Rocznie produkujemy około 10 tys. butelek. Nie są to wina supermarketowe, naszymi głównymi kanałami dystrybucji od początku były restauracje, małe punkty i sklepy na lotniskach. Jako biznesmen liczę się z sezonowością mody na polskie wina. Dziś klient płaci za nie dlatego, że są polskie, ale zaintrygowanie tą nowością kiedyś minie, co wiąże się z tym, że ceny będą musiały spaść – oblicza właściciel winnicy.

Spokój i bąbelki

Leżakowanie:
Leżakowanie:
Większość prac w winnicy Jantoniów wykonuje się ręcznie. Wina musujące są produkowane tradycyjną metodą, co oznacza, że druga fermentacja zachodzi w butelkach.
K.Jarczewski

Mawia, że masę już produkował, teraz czas, by tworzyć jakość.

– Pojemność naszej winiarni to około 15 tys. litrów – w poprzedniej firmie tyle liczył najmniejszy zbiornik, a naszą roczną produkcję tamten zakład mógł zrealizować w 15 minut… Teraz nadszedł czas na myślenie, że wino to wspomnienia, wakacje, słońce, zapach konkretnego miejsca. Smak wina to też gleba, pogoda, wiatr, woda. Warunki w Wymysłowie pozwalają nam na tworzenie win spokojnych: białych, różowych, win naturalnie słodkich z późnego zbioru oraz win musujących, ale wiemy już, że duże znaczenie ma pogoda – rok 2021 to mokra jesień, winogrona solaris trzeba było szybko zebrać już na początku września, a jeśli to możliwe, trzymamy je na krzewach do końca października. Wtedy grona pękają, następuje w nich koncentracja cukru. Po przefermentowaniu i uzyskaniu pożądanego stężenia 12 proc. alkoholu otrzymujemy bardzo przyjemne naturalnie słodkie wino – wyjaśnia Jacek Jantoń.

Metoda:
Metoda:
Jeśli winogrona solaris pozostaną na krzewach do końca października, grona pękają i następuje w nich koncentracja cukru. Po przefermentowaniu i uzyskaniu pożądanego stężenia 12 proc. alkoholu otrzymuje się z nich naturalnie słodkie wina.
K.Jarczewski

Większość prac w winnicy wykonuje się ręcznie. Wina musujące są produkowane tradycyjną metodą, co oznacza, że druga fermentacja zachodzi w butelkach.

– Spokojne wino trafia do butelek, potem dodajemy zagęszczony sok i drożdże, zamykamy specjalnym korkiem i zabezpieczamy metalowym kapslem. Wina są układane w koszach, w których fermentują trzy tygodnie. Potem leżakują minimum rok, ręcznie przekręcane o 1/8 obrotu przez ostatnie trzy tygodnie. Chodzi o to, by opadł osad, ostatecznie usuwany metodą wymrażania – pokrótce opisuje winną podróż specjalista.

Konie i powozy

Kolekcja:
Kolekcja:
Większość powozów Jacka Jantonia to pojazdy historyczne. Prawie wszystkie są sprawne i używane do konkursów, treningów i przejażdżek po lesie.
K.Jarczewski

Wino to niejedyna pasja Jacka Jantonia. Drugą są konie i powozy. Koni teraz ma sześć, startuje w konkursach tradycyjnego powożenia singlem, parą, trójką, czwórką, piątką. Najstarszy powóz w kolekcji pochodzi z około 1890 r. Większość to pojazdy historyczne, zabytkowe, prawie wszystkie są sprawne, używane do konkursów, treningów i przejażdżek po lesie. W zbiorach pasjonata jest m.in. polska bryczka (jaką jeździli Barbara i Bogumił Niechcicowie z „Nocy i dni”), ponadstuletnie szwajcarskie sanie, wierna kopia sań dworskich.

Posiadłość:
Posiadłość:
Rezydencja, dom dla gości i kompleks stajenny wraz z prywatnym muzeum powozów i winiarnią otacza dwuhektarowa winnica. Rodzina Jantoniów tworzy tu wina białe i różowe, wina naturalnie słodkie z późnego zbioru oraz wina musujące najbardziej szlachetną metodą drugiej fermentacji w butelkach.
K.Jarczewski

– Jestem zwolennikiem szkoły renowacji, która polega na doprowadzeniu obiektów do ich pierwotnego stanu – ponieważ jeżdżą w zawodach, muszą być w pełni sprawne i bezpieczne. Pilnuję, by były odnawiane przy użyciu technologii stosowanych w czasach, gdy je tworzono, czyli np. stosujemy zakuwanie, a nie spawanie – wyjaśnia Jacek Jantoń.

Co łączy konie i winnicę?

– Powiedzenie: konie zrobią z ciebie milionera, jeśli byłeś miliarderem – śmieje się przedsiębiorca.

To samo powiedzenie przytaczali mu fachowcy, których prosił o pomoc przy tworzeniu winnicy – o produkcji wina wiedział dużo, lecz na temat uprawy winorośli wszystkiego się uczy.

– Szkoda, że nie mogę żyć 150 lat, bo to byłby czas pozwalający na zdobycie pełnej wiedzy o tutejszej ziemi, pogodzie, potrzebach winnicy. Wino uczy cierpliwości, pokory – zależy od zewnętrznych czynników, na które nie mamy wpływu, ale uczy też przyjemności, ma dawać radość, smakować pite z przyjaciółmi w kompozycji z dobrym jedzeniem, wiązać się z zabawą i dawać dobre wspomnienia. Gdy patrzę na swoje życie, myślę, że Ryszard Riedel był skazany na bluesa, a ja na wino – podsumowuje właściciel winnicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane