Skipietrow na aucie

Dawid Tokarz
opublikowano: 20-12-2011, 00:00

Choć akcjonariusze związani z Pawłem Narkiewiczem odwołali wieloletniego szefa spółki, ten broni nie składa

51,64 proc. do 48,36 proc. Tak wyglądał stosunek sił na wczorajszym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Mostostalu Export (ME) między Pawłem Narkiewiczem i jego stronnikami (m.in. Artur Jabłoński i cypryjska spółka Copake Ltd.) a Michałem Skipietrowem i związanymi z nim akcjonariuszami (m.in. Niels Bonn i Zofia Szwed, była dyrektor finansowa spółki). Zgodnie z przewidywaniami walne przegłosowało więc zarówno odwołanie zawieszonego Skipietrowa z funkcji prezesa ME, jak i udzielenie zarządowi zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności odszkodowawczej za złe zarządzanie spółką. Nie obyło się jednak bez niespodzianek i kontrowersji.

Praca dla sądu…

W pierwszym głosowaniu uchwała o odwołaniu Skipietrowa nie została podjęta. Stało się tak, bo system liczenia głosów nie odnotował głosu jednej z osób, chcących odwołania prezesa ME. Przewodniczący obradom radca prawny Grzegorz Maj na wniosek pełnomocnika Narkiewicza zarządził więc reasumpcję głosowania. I tym razem uchwała o odwołaniu została podjęta.

Takie procedowanie oprotestowali prawnicy reprezentujący Skipietrowa i jego stronników. Podobnie jak w przypadku większości innych spraw znajdujących się w porządku obrad zgłosili formalne sprzeciwy do uchwał, co zapowiada ich zaskarżenie do sądu. Prawnicy Skipietrowa podważali też w ogóle prawo walnego do obradowania, uważając, że wszystkie decyzje podejmowane przez zarząd spółki od 1 lipca 2011 r. (a więc także ta o zwołaniu wczorajszego walnego) są nieważne.

…i prokuratury

Jak ujawniliśmy w piątek, Skipietrow sugeruje sfałszowanie protokołu rady nadzorczej z 1 lipca 2011 r., powołanej po przejęciu kontroli nad spółką przez Pawła Narkiewicza, szefa i największego akcjonariusza notowanej na GPW Calatravy Capital (CC). Narkiewicz nazywa te twierdzenia absurdalnymi. Przypomina, że sąd wpisał wszystkie zmiany w KRS na podstawie protokołu z 1 lipca. Ta decyzja nie jest jednak ostateczna — w piątek współpracujący ze Skipietrowem byli prokurenci ME złożyli od niej apelację. Tego samego dnia Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów postanowiła podjąć postępowanie sprawdzające w sprawie rzekomego sfałszowania protokołu rady. Ta sama prokuratura na wniosek Skipietrowa bada też, czy nowe władze ME nie działają na szkodę spółki. Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo dotyczące rzekomego wyrządzenia spółce szkód przez Skipietrowa.

Nieudana próba

Mimo tak gorącej temperatury sporu Narkiewicz i Skipietrow w trakcie jednej z przerw znaleźli czas na rozmowę w kuluarach.

— Spór nie służy spółce i dlatego zaproponowałem podjęcie próby jego zakończenia, choćby poprzez możliwość odkupienia akcji od pana Skipietrowa — tłumaczy Paweł Narkiewicz. Michał Skipietrow relacjonuje jednak, że propozycja dotyczyła głównie złożenia przez niego rezygnacji w zamian za odstąpienie od uchwały „odszkodowawczej”.

— Tym nie jestem zainteresowany. Niech sąd zdecyduje, czy wyrządziłem firmie jakiekolwiek szkody — mówi Michał Skipietrow. W związku z inicjatywą Narkiewicza zaproponował rozważenie ogłoszenia przerwy w walnym. Do tego jednak nie doszło.

86 mln zł Tyle wynosi wartość księgowa Mostostalu Export...

30 mln zł ...a tyle wartość rynkowa po wczorajszej sesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu