Składkowa gra o punkty unijne

Jacek Zalewski
opublikowano: 10-03-2011, 00:00

Niezależnie od zgiełku krajowego, skonkretyzowany wreszcie przez rząd projekt przebudowy emerytalnego systemu składkowego ma także istotny kontekst międzynarodowy. W piątek premier Donald Tusk nie omieszka pochwalić się ustawą na nadzwyczajnym szczycie Rady Europejskiej w Brukseli, nominalnie poświęconym sytuacji w Libii. Okoliczności będą nieprzypadkowe, jako że właśnie w Brukseli zakiełkował pomysł całej zagrywki pieniędzmi OFE.

Jeszcze jesienią ubiegłego roku żadne grzebanie przy składkach nikomu w rządzie nawet się nie śniło. Premier wraz z ministrem Jackiem Rostowskim na kolejnych szczytach w Brukseli próbowali załatwić zmianę przeliczania długu publicznego i deficytu budżetowego, uwzględniającą koszty reform emerytalnych. Unijna akceptacja radykalnie poprawiłaby sytuację polskich finansów publicznych, co prawda tylko księgowo, ale w gruncie rzeczy nie chodzi o nic innego. Niestety, polskie postulaty akurat zderzyły się z kursem UE na wzmacnianie dyscypliny finansowej i zarządzania gospodarczego. Dlatego potraktowane zostały z politowaniem, i to nie tylko w Komisji Europejskiej, lecz przede wszystkim na forum Rady Europejskiej, kierowanej przez Hermana Van Rompuya. Wsparty przez największe państwa przewodniczący uznał polskie postulaty za abstrakcję, prowadzącą do luzowania rygorów finansowych oraz otwierającą innym państwom furtkę dla najrozmaitszych inicjatyw tego typu.

Konkluzje szczytu grudniowego ostatecznie wykluczyły zmiany w unijnej metodologii statystycznej, ale hasłowo otworzyły wydatkom na drugi filar możliwość bardziej elastycznego traktowania przy ocenie sytuacji budżetowej danego kraju. Złagodzone mogą być rygory paktu stabilności i wzrostu, skutkujące uruchomieniem procedury nadmiernego deficytu. Dlatego usilne dążenie premiera Donalda Tuska do przeforsowania zmian OFE dosłownie po legislacyjnych trupach i wdrożenie ich od 1 maja ma nie tylko wymiar finansowy, ważny dla budżetu państwa. Również wizerunkowo umacnia szefa rządu — przynajmniej w jego własnym mniemaniu — jako silnego człowieka w przeddzień objęcia przez Polskę półrocznego przewodnictwa Unii Europejskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu