Sklepy w sieci nie dają zysku
Firma Global eMarketing opublikowała wyniki raportu dotyczącego elektronicznego handlu detalicznego w Polsce. Badanie sektora business to customer zostało przeprowadzone pod koniec kwietnia 2000 r. z wykorzystaniem poczty elektronicznej i stron WWW. Komentarz do raportu przygotował Arthur Andersen.
Z badania przeprowadzonego przez Global eMarketing wynika, że internetowy handel detaliczny w Polsce zanotował w 1999 r. czterokrotny wzrost obrotów w stosunku do 1998 r. Przyniósł jednak aż 90 mln zł strat. Działalnością tego typu zajmuje się 650 sklepów, z których prawie połowa ma w ofercie tylko jeden rodzaj artykułów. 50 proc. wirtualnych sklepów osiągnęło w 1999 r. obroty poniżej 10 tys. zł i nie przekroczyło liczby 20 transakcji miesięcznie.
— Trudno nie zauważyć, że marża od tak niskich obrotów nie wystarczy nawet na utrzymanie ascety. Wiejskie sklepiki mają lepsze wyniki — komentuje Dariusz Kraszewski, dyrektor działu Business Consulting firmy Arthur Andersen.
W sieci najczęściej sprzedaje się książki i inne wydawnictwa. Dużym zainteresowaniem cieszą się usługi, a 70,7 proc. sklepów internetowych uważa, że ma stałych klientów. Formy płatności nie są czynnikiem ograniczającym rozwój polskiego handlu internetowego. Jednak prawie 90 proc. polskich sklepów sieciowych dopuszcza dostawy za zaliczeniem pocztowym, a tylko około 17 proc. płatność kartą kredytową. Ankieta wykazała zaś, że sklepy internetowe będą musiały poczynić zmiany m.in. w dystrybucji towarów.
— Wysoki koszt kompletacji i wysyłki towarów, kłopoty z punktualnością dostaw i losami przesyłek dostarczonych pod nieobecność zamawiającego to tylko niektóre problemy występujące w detalicznym handlu internetowym — dodaje Dariusz Kraszewski.