Wrocławska firma informatyczna kończy prace nad prospektem. Po koniec roku powinna pojawić się na parkiecie.
W ciągu trzech lat wrocławska Teta chce zdobyć 30 proc. krajowego rynku oprogramowania wspomagającego zarządzanie (ERP) dla firm średniej wielkości. Pomóc mają w tym pieniądze pozyskane z rynku kapitałowego.
— Liczymy na 5-7 mln zł — mówi Wojciech Dobrowolski, wiceprezes spółki.
Pieniądze zostaną spożytkowane głównie na opracowanie nowego produktu z zakresu ERP. Dzięki temu firma chce utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju, a jest ono imponujące. W ciągu dwóch ostatnich lat zyski rosły średnio o 50 proc. Plany na ten rok zakładają, że Teta zarobi 4,8 mln zł, o 40 proc. więcej niż w roku ubiegłym, a w 2006 r. nawet 6,2 mln zł. Sprzedaż wyniesie odpowiednio 36 i 42 mln zł. Spółka obiecuje też, że w kolejnych latach wykazywać będzie 20- -proc. rentowność operacyjną, głównie dzięki sprzedaży własnych produktów. Teta kończy już prace na prospektem emisyjnym. Trafi on do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd w III kwartale, na IV kwartał jest natomiast planowany debiut giełdowy.
Emisja Tety, jak na polskie standardy, jest bardzo skromna. Wojciech Dobrowolski przyznaje, że 5- -7 mln zł można byłoby pożyczyć z banków.
Z tym nie powinno być problemów, bo spółka nie ma obecnie żadnych kredytów. Dlatego wiele wskazuje na to, że upublicznienie będzie też okazją do wyjścia inwestora strategicznego, którym są fundusze Enterprise Investors.
— Fundusze weszły do firmy pod koniec lat 90., więc nadchodzi dla nich czas zakończenia inwestycji. Na razie nie wiemy, na jakich zasadach miałoby to nastąpić — tłumaczy wiceprezes.