Skrzętny i przewidujący

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 29-10-2010, 00:00

W XIX wieku Provident rozdawał Anglikom vouchery, bo przez powszechny alkoholizm strach było powierzać ludziom gotówkę. Potem były już pożyczki pieniężne, większe i rozłożone na dłuższy czas. Tak jak dziś. Bo ten model wciąż się sprawdza.

Klasa pracująca zawsze miała problemy z wiązaniem finansowych końców. Dobrze się temu przyjrzał agent ubezpieczeniowy Joshua Kelley Waddilove. Karierę rozpoczął po ukończeniu szkoły średniej w latach 50. XIX wieku. Chodził od domu do domu, zbierając składki ubezpieczeniowe. Po 20 latach pracy, gdy jego rodzina miała już zapewniony byt i własne oszczędności, wymyślił system, który pomagał innym, biedniejszym — i z niewielkimi modyfikacjami działa do dziś.

Substytut pieniędzy

Podczas wizyt w domach mniej zamożnych klien-tów Waddilove zauważył, że nawet jeśli rodzinie wystarcza na bieżące potrzeby, to zwykle problem pojawia się, kiedy trzeba kupić coś droższego — choćby ciepłe ubrania, buty czy meble. Zaczął więc dostarczać ludziom vouchery, które mogli wymieniać w lokalnych sklepach na odzież, obuwie, węgiel czy jedzenie. Nie dostawali gotówki do ręki, bo mogliby ją przepuścić — alkoholizm był plagą tych czasów. Waddilove za własne oszczędności wykupował potem vouchery od właścicieli sklepów, a rodziny co tydzień wpłacały mu do kieszeni niewielkie raty, na które było je stać.

Wieść o voucherach szybko się rozniosła. Wkrótce Joshua otworzył biuro i zatrudnił ludzi do pomocy. Agenci byli potrzebni nie tylko do rozprowadzania voucherów, ale również do cotygodniowego zbierania należności. W ten sposób Joshua stworzył podstawy korporacji, która działa do dziś. Tyle że teraz klienci dostają gotówkę do ręki lub na konto. Nazwał firmę "Provident", co po angielsku znaczy skrzętny, oszczędny i przewidujący — bo tego starał się nauczyć klientów. Służył temu m.in. formularz z dokładnie rozpisanymi ratami.

Spitfire dla królestwa

Provident Clothing and Supply Co Ltd, bo tak brzmiała pełna nazwa firmy, powstał w 1880 r. w Bradford w hrabstwie West Yorkshire. Pierwsza siedziba to niewielkie dwupokojowe biuro. Do śmierci założyciela (1920 r.) organizacja zyskała sławę w całej Wielkiej Brytanii i Irlandii. Miała prawie 100 biur, a pracowało dla niej ponad 5 tys. agentów. Obroty szybko przekroczyły 1 mln funtów rocznie. W roku śmierci założyciela firma przeniosła biura do większego budynku w Westgate. Kierownictwo przejęli synowie Joshuy: Ernest i Gordon.

W czasie II wojny światowej, tak jak większość przedsiębiorstw, Provident miał trudności, ale szybko się z nimi uporano. Powołanych do wojska agentów zastąpiły agentki, w piwnicy urządzono schron i firma działała dalej. Na tyle dobrze, że ufundowała Królewskim Siłom Powietrznym (RAF) samolot. Podarowany Spitfire nosił nazwę "Provident".

Po wojnie korporacja nie narzekała na brak klientów. Ludzie potrzebowali pieniędzy, więc lata 50. to czas szybkiego rozwoju firmy. I dekada świętowania: w 1953 r. Provident urządził przyjęcie z okazji koronacji Elżbiety II, a w 1955 r. hucznie obchodził 75. rocznicę założenia przedsiębiorstwa. W przyjęciach uczestniczyli pracownicy i współpracownicy firmy z całego Zjednoczonego Królestwa. Korporacją nadal zarządzali synowie założyciela: Ernest, prezes, i Gordon, szef operacyjny.

Ku nowoczesności

W 1962 r. rodzinna firma przeobraziła się w spółkę akcyjną. Provident Financial plc wszedł po kapitał na londyńską giełdę. Po debiucie syn założyciela jeszcze przez jakiś czas pozostawał na stanowisku prezesa, ale nastąpiło wiele zmian. Przede wszystkim zastąpiono vouchery pożyczkami gotówkowymi spłacanymi przez 50-100 tygodni, a nie jak wcześniej przez 20. Pięć lat po pierwszym notowaniu na parkiecie Provident otworzył nową siedzibę przy Sunbridge Road w Bradford, gdzie mieści się do dziś. W 1972 r. powstało tam centrum komputerowe — wówczas jedno z najnowocześniejszych na świecie.

Firma, mimo że prężna i nowoczesna, przez pierwsze 100 lat działała jedynie na rynkach brytyjskim i irlandzkim. Do tego stopnia wpisała się w krajobraz obu krajów, że mieszkańcy nazwali ją pieszczotliwie "Provvy".

Provvy idzie w świat

Na międzynarodową ekspansję Provident czekał do lat 90. XX wieku. Zawitał z ofertą do Polski i tu, w 1997 r., udzielił pierwszej pożyczki na obcym terytorium. Następne były Czechy, gdzie rok później wprowadzono program pilotażowy. W 2001 r. firma ruszyła na Węgry i Słowację, a w 2003 r. agenci roznoszący pożyczki po domach rozpoczęli działalność w Meksyku. W 2002 r. korporacja stworzyła na własne potrzeby Vanquis Bank Limited, którego główną działalnością było dostarczanie kart kredytowych we współpracy z Visa International. Bank działa jedynie w Wielkiej Brytanii i ma niemal 430 tys. klientów. Do 2010 r. Vanquis Bank Limited wydał 800 tys. kart.

W lipcu 2007 r. dotychczasowy właściciel Providenta — Provident Financial plc — rozdzielił się na dwie spółki. Pierwsza to Provident Financial, która prowadzi działalność w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Do niej należy m.in. Vanquis Bank. Drugą jest International Personal Finance, w której skład weszły spółki powstałe za granicą.

Provident Financial, wciąż notowany na londyńskiej giełdzie, znajduje się też w indeksie FTSE4Good — 250 największych brytyjskich spó-łek odpowiedzialnych społecznie.

Podstawy się jednak nie zmieniły — jak przed ponad 100 laty klienci mają dostęp do formularza z rozpisaną spłatą rat. Co tydzień agenci odwiedzają ich w domu, zgłaszając się po raty. Cóż, sprawdzone wzorce nieprędko się starzeją.

Agnieszka Ostojska-Badziak

Kryzys sprzyja

Grupa Provident zatrudnia 6,2 tys. pracowników i współpracuje z 26,2 tys. agentów. Łączna liczba klientów to 2,1 mln. W I półroczu 2010 udzielono pożyczek o wartości 352,4 mln funtów (w tym 135,3 mln funtów w Polsce). W porównaniu z 2009 r. ta wartość wzrosła o 12,4 proc. Zysk brutto korporacji w I półroczu, w porównaniu z takim samym okresem 2009 r., wzrósł o 235 proc.

i wyniósł 30,5 mln funtów.

W pierwszych 6 miesiącach 2010 r. po raz pierwszy zysk przyniosły spółki córki w Meksyku i Rumunii.

Firma specjalizuje się w szybkich pożyczkach gotówkowych — w Polsce udziela do 7 tys. zł na okres do dwóch lat. Rzeczywiste oprocentowanie wynosi około 68 proc. rocznie. Nie są potrzebni żyranci, a wszystkie pożyczki są ubezpieczone. W naszym kraju firma ma 762 tys. klientów i pracuje dla niej 8,6 tys. agentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Ostojska-Badziak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu