Skrzętny pryncypał chce zaoszczędzić

Urszula Zalewska
opublikowano: 2005-05-30 00:00

Filia firmy na przykład na Podlasiu daje szansę oszczędności kosztów pracy. Ale najpierw trzeba przemyśleć, czy będzie tam komu płacić.

Roman Kluska, twórca Optimusa, jako jedną z najważniejszych przyczyn wyboru przed laty Nowego Sącza na matecznik przedsiębiorstwa podaje koszty pracy — o wiele niższe niż w metropoliach.

Koncern medialny przed kilku laty zbudował drukarnię z dala od Warszawy — z uwagi na dystrybucyjną wygodę gazety i niższe koszta rozpowszechniania. Ale pensje proponowane i zaakceptowane przez pracowników były o kilkadziesiąt procent mniejsze niż w stolicy.

Czy różnice kosztów pracy w różnych częściach kraju są wciąż istotne dla przedsiębiorców podejmujących decyzje o inwestycjach?

Oko na kwalifikacje

Doktor Elżbieta Wojnicka, ekspert Instytutu Gospodarki Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, przypomina, że informacji o poziomie kosztów pracy mogą dostarczyć dane o wysokości wpływów z podatków od osób fizycznych. Z raportu dla Ministerstwa Gospodarki i Pracy wynika, że różnice wciąż są znaczące. Najwyższe koszty pracy notujemy na Mazowszu i Śląsku. Najniższe na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.

Waga płacy w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych jest uzależniona od rodzaju działalności. Koszty pracy mają drugorzędne znaczenie, jeśli firma potrzebuje wysoko wykwalifikowanych pracowników.

— Na decyzję utworzenia centrali mBanku w Łodzi miało wpływ wiele czynników. Jednym z nich było zaplecze akademickie — podkreśla Paulina Rutkowska z mBanku.

Pracownicy call center internetowego banku to najczęściej osoby z wyższym wykształceniem lub studiujące. Wysokie bezrobocie sprawiło jednak, że pracują za wynagrodzenie oferowane zwykle osobom ze średnim wykształceniem.

Jacek Pączek z PricewaterhouseCoopers podkreśla: dopiero gdy biznesmen ma pewność, że znajdzie wykwalifikowanych pracowników, decyduje o lokalizacji inwestycji. Przykład? Budowa centrum rozliczeniowego Citibanku w Olsztynie. Duże bezrobocie sprawiło, że za pracę specjalistów koncern płaci mniej niż w Warszawie czy Poznaniu.

Migracje

Sławomir Horbaczewski, niezależny doradca, uważa, że przyczyną różnic w poziomie zarobków pozostaje m.in. niska skłonność Polaków do przemieszczania się (choć i tu widać duże różnice regionalne). Wiele osób z kwalifikacjami średniego szczebla przywiązana jest do zatrudnienia w rodzimej miejscowości lub jej okolicach. Raczej zaakceptują niższe wynagrodzenie „u siebie”, niż wyjadą w inny region Polski, gdzie płace są wyższe. Ma to spore znaczenie np. w lokalizacji centrów usługowych i przedsiębiorstw produkcyjnych, gdzie nakład pracy ludzkiej jest duży, a nie są wymagane wysokie kwalifikacje.

Specjaliści

W jaki sposób analizować, czy lokalizacja gwarantuje dostęp do poszukiwanej siły roboczej za odpowiednią cenę?

— Rozwiązania są co najmniej dwa — każde ma wady i zalety. Można stworzyć w firmie wewnętrzny zespół projektowy, który zajmie się analizą rozważanych lokalizacji. Takie grono świetnie zna potrzeby, słabości i mocne strony przedsiębiorstwa — twierdzi Jacek Pączek.

Inne rozwiązanie — przypomina — to firma doradcza. Niezależny konsultant ma wiedzę i doświadczenie — chociażby zestaw wskaźników, które dadzą obiektywny obraz penetrowanego obszaru. Ta wiedza kosztuje, ale za to ryzyko nietrafnej decyzji jest niewielkie.

— W zależności od potrzeb przedsiębiorstwa do poszczególnych kategorii decyzyjnych przypisywane są odpowiednie wagi. Dla firm, w których praca ludzka jest jednym z podstawowych składników produktu końcowego, waga przyporządkowana do ceny pracy będzie wysoka — wyjaśnia Jacek Pączek.

Sporządzenie takiej analizy trwa od 2 tygodni do miesiąca — w zależności od poziomu wiedzy o danym regionie czy złożoności inwestycji.