Skrzydlata Polska silna regionami

Mira Wszelaka
opublikowano: 2007-05-09 00:00

To się nazywa ofensywa. W pierwszym kwartale regionalne porty obsłużyły 590 tys. więcej pasażerów niż w ubiegłym roku.

To się nazywa ofensywa. W pierwszym kwartale regionalne porty obsłużyły 590 tys. więcej pasażerów niż w ubiegłym roku.

Lepiej być nie może — tak jeszcze do niedawna mówili najwięksi optymiści na wieść o rewelacyjnych wynikach w lotniczym ruchu pasażerskim w 2006 r. Tymczasem wyniki, jakie osiągnęły porty regionalne w pierwszym kwartale 2007 r., zaskoczyły nawet to zacne grono. Pięć największych portów regionalnych obsłużyło 1,655 mln pasażerów, podczas gdy w identycznym okresie ubiegłego roku było to 1,065 mln.

Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki przyznaje, że jeszcze do niedawna uważał, iż ubiegłoroczna lotnicza hossa jest raczej niemożliwa do utrzymania.

— W 2005 r. też zakłada-liśmy, że sukces jest nie do powtórzenia. Te prognozy szybko zostały zweryfiko- wane, bo nikt nie spodzie- wał się aż tak znacznego rozwoju. Wiele wskazuje na to, że w tym roku sytuacja się powtórzy — mówi Tomasz Dziedzic.

Największy wzrost osiągnął port we Wrocławiu (ponad 100 proc.) i choć przyjął 266 tys. pasażerów, już zaczyna deptać po piętach Gdańskowi (315 tys.).

Specjaliści zauważają, że porty regionalne konsekwentnie gonią Okęcie. Można już z nich wyruszyć do ponad 40 miast Europy Zachodniej. Wkrótce też rozpoczną się negocjacje dotyczące uruchomienia połączeń z sąsiadami ze Wschodu, głównie z Ukrainą.

Zdecydowanie gorzej porty regionalne radzą sobie z infrastrukturą, która wymaga wielu kosztownych inwestycji. Większość z nich zamierza bowiem zwiększyć przepustowość, by na koniec 2009 r. wyniosła ona około 40 mln pasażerów. Ale są to bardzo kosztowne plany.