Sky Tower to jak Empire State Building

KZ
opublikowano: 2009-06-26 00:00

Informacja o planie wznowienia pracy przy budowie wrocławskiego wieżowca Sky Tower wywołały spore poruszenie wśród inwestorów. I choć inwestycję formalnie realizuje spółka LC Corp Sky Tower, a nie giełdowy LC Corp (obie firmy łączy tylko akcjonariusz — Leszek Czarnecki), to niektórzy drobni akcjonariusze tej drugiej wciąż liczą, że spółka skorzysta z opcji odkupienia projektu. Sam prezes LC Corp Dariusz Niedośpiał uważa, że na razie warunki rynkowe nie skłaniają do wykonania opcji.

Podobnego zdania jest znany analityk rynku deweloperskiego z dużego biura maklerskiego (poprosił nas jednak o zachowanie anonimo- wości).

"Dane pokazują, że ludzie nie chcą w Polsce mieszkać w takich wysokich budynkach. Nie ma więc potrzeby ich budować — to nie Singapur czy Hongkong. Opinie przedstawicieli branży są takie, że projekt był niesprzedawalny nawet w czasach hossy. Poniżej pewnego piętra nie było popytu na mieszkania, m.in. dlatego, że w otoczeniu stoją bloki z wielkiej płyty" — mówi nam analityk.

Według eksperta nawet pomysł na zwiększenie powierzchni biurowej nie da gwarancji powodzenia.

"Zawsze największe budynki biurowe powstawały na koniec cyklu gospodarczego, a Empire State Building stał kilka lat niewynajęty" — przypomina analityk.

Nasz rozmówca dodaje, że bilans dotychczasowych prac jest taki, że spółka dobry biurowiec z czasów Peerelu (Poltegor), kupiony za 80 mln zł, zamieniła na dziurę w ziemi za ponad 120 mln zł.

Dużo mniejszym pesymistą jest jednak Cezary Bernatek, analityk KBC Securities.

"Gdyby rynek mieszkaniowy się nie załamał, klienci na pewno by się znaleźli" — uważa Cezary Bernatek, analityk KBC Securities.