Słab sza inflacja niesie ulgę

JKW
opublikowano: 2008-11-13 00:00

Ostrożna polityka cenowa firm to ważny sygnał dla Rady Polityki Pieniężnej. Stopy pójdą w dół już niedługo.

Ostrożna polityka cenowa firm to ważny sygnał dla Rady Polityki Pieniężnej. Stopy pójdą w dół już niedługo.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Kryzys finansowy na świecie coraz wyraźniej uderza w polskie firmy, ale ma też pewien pozytywny skutek — niemal likwiduje problem inflacji.

— Jeszcze do niedawna pędzące ceny były uważane za jedno z największych zagrożeń dla gospodarki w skali makro. Na początku tego półrocza inflacja wyniosła prawie 5 proc., to był najwyższy poziom od 2001 r. Na szczęście badanie Narodowego Banku Polskiego pokazuje, że presja inflacyjna wyraźnie słabnie — mówi Piotr Piękoś, ekonomista Banku BPH.

Mniejsza skłonność firm do podnoszenia cen to istotna informacja dla rządu i władz monetarnych. Daje im sygnał, że nie muszą podporządkowywać swoich działań właśnie problemom związanym z inflacją, ale mogą skupić się na ratowaniu gospodarki. Dlatego, zdaniem większości ekonomistów, Rada Polityki Pieniężnej (RPP) już niedługo zacznie poluzowywać monetarną śrubę. Coraz częściej pojawiają się głosy, że do końca czerwca 2009 r. główna stopa banku centralnego spadnie nawet o punkt procentowy. Od kwietnia do dziś utrzymywana jest na poziomie 6 proc.

— Wielu członków rady jest już świadomych konieczności bezzwłocznych obniżek stóp procentowych, ale obawiam się, że taka decyzja uzyska większość głosów dopiero na posiedzeniu w styczniu. Tak czy inaczej cięcia stóp są przesądzone, a to oznacza tańszy kredyt dla firm i gospodarstw domowych — mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Słabnąca inflacja to też dobry znak dla naszego wchodzenia do strefy euro. Nie przyjmiemy wspólnej waluty, jeśli nasze ceny będą rosły szybciej niż w trzech unijnych krajach o najniższej inflacji. Wyścig będzie zacięty, bo na Zachodzie ceny też hamują.