Gdybym miał wymienić jedno słowo odmieniane przez wszystkie przypadki, byłyby to Niemcy. Sytuacja na rynku niemieckim jest zła i odczuwają to polscy sprzedawcy i producenci w wielu sektorach. Jest to spójne z danymi makroekonomicznymi, które wskazują, że Niemcy są w tym momencie czerwoną wyspą UE. Sytuacja na innych rynkach nie jest natomiast zła. Pytanie, kiedy to się zmieni? Czy problem Niemiec jest trwały, czy przejściowy? Staram się przekonywać, że przyczyną obecnej recesji jest nadmiernie restrykcyjna polityka fiskalna i pieniężna, choć w dłuższym okresie model rozwojowy oparty głównie na eksporcie też wymaga zmian, jeżeli kraj ma odbudować satysfakcjonujące tempo wzrostu.
Pomijając Niemcy, ożywienie gospodarcze jest faktem. Odbywa się jednak bardzo powoli, są widoczne symptomy, a nie szeroki i zdecydowany trend. Ktoś mówi o lekkim wzroście liczby zleceń na giełdach transportowych, kilka osób o dobrym pierwszym kwartale, ktoś inny o zakończeniu cyklu redukcji zapasów. Nie spadają już też ceny. Co do zasady jednak nastroje, wedle mojej oceny, są wciąż raczej minorowe. Większość osób deklaruje, że druga połowa roku powinna być lepsza. Jak jednak powiedział jeden z menedżerów: zawsze tak sobie wszyscy tłumaczą sytuację, że tuż za horyzontem jest lepiej, bo do tego chce się też przekonać decydentów na wyższych szczeblach korporacji.
Minorowe nastroje są pokłosiem kompresji marż. Firmy nie mogą już przerzucić łatwo rosnących kosztów na odbiorcę końcowego. Koszty pracy zaczynają gryźć mocno, bardziej niż w poprzednich latach. Nie ma mowy o zwolnieniach ludzi, ale – uwaga: firmy nie chcą zwalniać, bo boją się, że zostaną bez pracowników w czasie odbicia. Utrzymanie zatrudnienia opiera się w dużej mierze na przewidywaniu wyraźnego odbicia gospodarczego w przyszłości. Powinno ono nastąpić, ale wcale nie musi być silne, więc nie zdziwiłbym się, jeżeli w niektórych branżach zobaczymy zwolnienia pomimo ogólnie lepszej koniunktury.
Na koniec ważny temat, który też łączy, choć jednocześnie dzieli: Zielony Ład. Wydaje mi się pewne, że polityka klimatyczna UE w różnych dziedzinach ulegnie znaczącej modyfikacji i złagodzeniu. Po rolnikach wywalczą to sobie kolejne branże. Irytacja jest potężna, tylko nie każdy blokuje autostrady. Wiele zapisów Zielonego Ładu jest technicznie niemożliwych do zrealizowania. Uwagę zwraca natomiast też fakt, że dla wielu firm Zielony Ład stanowi szansę. Ludzie mówią na przykład o tym, że liczą, iż po inwestycjach w zielone technologie zyskają przewagę konkurencyjną nad firmami spoza UE. Nie ma więc już odwrotu z tego kierunku, za dużo poczyniono inwestycji i złożono zobowiązań.
