W piątek nastroje na Wall Street jeszcze bardziej pogorszył Microsoft, który rozczarował wynikami kwartalnymi. Coraz głośniej mówi się, że tegoroczne wzrosty (Nasdaq zyskał 40 proc.) nie znajdują uzasadnienia w fundamentach. Humory inwestorów nie są najlepsze, chociaż aż 65 proc. z raportujących spółek zamknęło trzy miesiące wynikami lepszymi od prognoz. Końcówka sesji nieco poprawiła klimat wokół rynku.
Pesymistyczne prognozy Microsoftu popsuły nastroje na amerykańskich giełdach. Od początku sesji przeważa podaż, choć podobnie jak w czwartek spadki głównych indeksów są niewielkie.
Największy na świecie producent oprogramowania poprawił kwartalną sprzedaż o 6 proc. To najsłabsza dynamika od połowy 2000 r. Sprzedawcy giganta w ostatnim kwartale bardziej musieli się martwić o wirusy atakujące oprogramowanie klientów niż o pozyskiwanie nowych kupców. Spółka Billa Gatesa była najsłabszym papierem w głównym indeksie Dow Jones.
Mocno potaniał Nortel Networks, największy w Ameryce producent sprzętu telekomunikacyjnego. Spółka wprawdzie poprawiła kwartalny zysk, ale przy mniejszych niż przed rokiem przychodach. Nastrojów nie poprawiła zapowiedź rewizji wyników za kilka ostatnich lat, które spowodują zmniejszenie straty netto spółki.
Słabi byli też producenci pecetów. Nastroje w tej branży popsuł Gateway. Jeden z największych amerykańskich producentów komputerów zdecydowanie podwyższył prognozy straty w IV kwartale. Papiery Gateway były w piątek najsłabszą inwestycją wśród pięciuset spółek z indeksu S&P.
Jako jeden z niewielu blue chipów podrożał AT&T. Popyt na akcje spółki wywołały doniesienia „Wall Street Journal” o powrocie do rozmów na temat fuzji z BellSouth. W sierpniu zerwano je, bo AT&T wyceniał własne akcje na 26 USD. BellSouth, którego wycena nieznacznie spadła, nie chciał tyle zapłacić. Teraz może zapłacić mniej, bo AT&T kosztuje 20 USD. Amerykańskie dziennik doniósł, że BellSouth ma kupić niegdysiejszą spółkę-matkę, a nowy operator będzie się nazywał AT&T.