Pierwsze znalazł dzisiaj – to spadek dynamiki sprzedaży nowych domów we wrześniu o 11,5 proc. m/m, a także pogłębienie spadku wskaźnika aktywności przemysłu w Dallas (do -12,7 pkt. w październiku). Przed nami jeszcze kolejne publikacje z których najważniejsze kwestie to posiedzenie FED w środę wieczorem, oraz dane nt. PKB w III kwartale w czwartek – pytanie, czy nie kluczowe ze względu na ryzyko słabych odczytów. To może sugerować, że rynek zdoła rozbudować większą korektę, która być może wymaże sporą część wcześniejszych zwyżek USD.
Zerknijmy na wykres BOSSA USD, który odbił się właśnie od kluczowej linii trendu spadkowego rysowanej od szczytu z marca b.r. Teoretycznie tolerancja dla potencjalnej korekty jest spora - to okolice 80,70-80,80 pkt. – dopiero ich złamanie każe zastanowić się, czy spadki nie zostaną wyraźnie pogłębione.
W przypadku EUR/USD widać, że dołek z piątku przy 1,0995 nie został pogłębiony, chociaż przez chwilę podaż na euro zdawała się znów dominować. Po południu (stan z godz. 16:41) powróciliśmy w okolice 1,1050. To zwiększa prawdopodobieństwo testowania istotnych 1,1068-86 wymienianych w rannym raporcie. Poziomy te są oparte o dawną linię trendu wzrostowego od lipca b.r, oraz wrześniowy dołek. Ich złamanie w pierwszym momencie może nie być łatwe. Nie można tego jednak wykluczyć przy drugim podejściu, jakie może mieć miejsce w końcu tygodnia (impulsem byłyby dane nt. PKB w USA i wstępne szacunki inflacji w strefie euro). Wtedy rynek mógłby powrócić w rejony 1,1120-65. Najbliższe znaczące wsparcia to okolice 1,0960-85.